-Nie sądzicie że lepiej by było pogadać? - zapytała Kasia. Lily rzuciła w nią poduszką.
-Nie po to jechałyśmy po jej ulubione lody, żeby teraz nie oglądać filmu! - powiedziałam oburzona.
-Tak, to zdecydowanie nie lukrowe! - powiedziała Lily wydymając wargi jak małe dziecko.
-Nie lukrowe? - zapytałam wybuchając śmiechem.
-Lukrowe to coś więcej niż wspaniałe, a nie lukrowe to po prostu coś gorszego od... - zawahała się na chwile - no od najgorszej rzeczy!
-Nie lukrowe jest to że Nati pokłóciła się z Michałem! A i że Lily nie gada z Damianem mimo że będą mieli dziecko!- Kasia opadła na poduszki i zakryła twarz rękoma.
-Nie pokłóciłam się z Michałem! - oparłam głowę o ramę łóżka.
-Wyszłaś z domu Damiana nic nikomu nie mówiąc - zaśmiała się Kasia.
-Jakiego domu ? - zapytała Lily.
-Ymmm... - Kasia popatrzyła na mnie przerażona.
-No już! Mówicie! - Lily usiadła po turecku.
-No bo wiesz...-zaczęłam.
-To w sumie taka śmieszna sprawa - Kasia popatrzyła się na mnie z nadzieją że jato powiem.
-Co jest śmieszną sprawą? - ku uratowaniu mojego życia w drzwiach stanęła Melisa. -Cześć kuzyneczko - zwróciła się do Lily.
-Mogła byś pukać! Nie jesteś u siebie! - Lily zerwała się z łóżka.
-Widzę że ciągle jesteś tak samo dziecinna - Melisa się zaśmiała.
-Melisa! - w drzwiach stanął ojciec Lily.-Widzę że przyjechałaś. I przywitałaś się z dziewczynami.
-W sumie przywitałam się tylko z Lily - uśmiechnęła się - Hej dziewczyny.
-Hej-powiedziała Kasia.
-Część - rzuciłam pod nosem.
-Chodź pokażę Ci twój pokój - tato Lily zabrał Melisę i zamknął za sobą drzwi.
-Czy tylko mi przeszła ochota na cokolwiek? - Lily położyła głowę na poduszkach.
-Jutro szkoła - jęknęła Kasia. -Nie ma sensu już dziś siedzieć...
-Prześpijmy się- mówię wyłączając telewizor i kładąc się obok Lily. Mamy szczęście, że zapomniała o temacie domu. O tym powinien jej powiedzieć Damian.
***
Razem z Kasią pojechałyśmy do domów się przebrać. Kiedy przyjechałyśmy do szkoły nie było Lily. Michała też nie. Pierwsza lekcja dalej nic. Stałam z Damianem i Kasią na parkingu. Ja i Damian dzwoniliśmy na zmianę do Lily i Michała. Dlaczego oni zawsze coś wymyślą. Nie wrócili na drugą lekcję, na trzeciej też ich nie było. Na historii nie mogłam usiedzieć spokojnie. Damian który siedział obok mnie po prostu patrzył tempo w ścianę. Wyczuwałam jego obawy.
-Nie uważacie że jeśli chcieli by wrócić, byli by tu? - zapytała Kasia.
-Ja tam się o nią martwię - mruknęłam opierając głowę na rękach.
-Ja tak samo - Damian popatrzył za okno. - Ej - szturchnął mnie. Pod szkołę podjechała Lily. W aucie byli oboje. Kiedy się odwróciłam. Damiana już nie było w klasie.
-Proszę pani, mogę wyjść? - zapytałam z nadzieją że mi pozwoli.
-Do łazienki wychodzimy pojedynczo - powiedziała znad biurka. Jęknęłam cicho. -Kaśka zrób coś! - rzuciłam do dziewczyny.
-Co na przykład ? - zapytała notując.
-Wymyśl coś - mruczę.
-Policz cicho do pięciu i szykuj się do ewakuacji. Piszcz jak będziesz biegła do drzwi - mówi.
-Raz- szepcę. -Dwa. Trzy. Cztery..
-O mój boże szczur! - krzyknęła Kasia i wskoczyła na ławkę, a ja wstałam i z piskiem ruszyłam do drzwi. W zamieszaniu które się zrobiło, nikt nie zauważył że wyszłam z klasy. Korytarze nagle wydały mi się za długie. Moje buty zbyt niewygodne. A powietrze za gęste. W dodatku nie miałam pojęcia gdzie jest ta trójka. W sali muzycznej usłyszałam podniesione głosy. O dziwo głos Lily. Kiedy weszłam dziewczyna stała obok fortepianu. Miała na sobie elegancką czarną sukienkę. Coś mi tu nie grało.
-Dlaczego kupiłeś dom? - zapytała się w końcu.
-Chcę dla naszego dziecka jak najlepiej - Damian siedział na krześle pod ścianą.
-Jak najlepiej. A co z edukacją?! Chcesz porzucić wszystko co mamy?
-Chcę jak najlepiej dla nas...
-Nie ma żadnych nas! To był jeden raz! Jeden raz który okazał się najgorszym razem!
-Ale ja Cię kocham Lily... i kocham to dziecko - powiedział wychodząc.
-Nie wiem co się właśnie stało - powiedział Michał.
-Czy on powiedział że ją kocha? - zapytałam.
-Tak - powiedział Michał.
-Muszę go znaleźć - powiedziała Lily i wybiegła. Popatrzyłam na Michała a on popatrzył na mnie. Chwilę staliśmy w ciszy po prostu na siebie patrzyliśmy.
-Nie powinienem tego mówić - odzywa się w końcu.
-Nie powinieneś - przytakuję. -Ja nie powinnam wychodzić.
![]() |
-Ja też przepraszam, to jest ich życie i nie powinniśmy się mieszać - powiedziałam podchodząc do niego. Objął mnie ramionami. Wtuliłam się w niego. Jeden dzień to taka długa rozłąka. Kiedy słyszę dzwonek uśmiecham się pod nosem. Zaraz mam zajęcia teatralne. Wręcz nie mogę się doczekać.
-Tu jesteście - do klasy wchodzi Kasia. -Widzę że przeszkodziłam - podaje mi torbę.
-Prawie w ogóle - mówię.
-To dobrze bo mamy 3,5 minuty żeby iść pod klasę - mówi ciągnąc mnie na korytarz. Uśmiecham się przepraszająco do Michała i patrzę jak wlecze się za nami. Zajmujemy miejsca gdzieś z tyłu by nikomu nie przeszkadzać.
-A gdzie Lily i Damian? - pyta Kasia kładąc torbę na podłodze.
-Wyszli - mówię wzruszając ramionami i parskam śmiechem.

