poniedziałek, 24 sierpnia 2015

13.Czy on powiedział że ją kocha?

-Dobra zaczniemy od pierwszej części - powiedziałam siadając na łóżko Lily. Duży jasny pokój z widokiem na miasto. Podjechałyśmy do domów po piżamy dlatego teraz siedziałyśmy wygodnie pod masą ciepłych kocy i kołder. Nie wiem skąd Lily tyle tego wzięła. Tysiące poduszek, kołder, kocy i pledów. Lily na stolikach po obu stronach łóżka ustawiła przekąski, a na telewizorze nad biurkiem z drugiej strony pokoju czekały już na nas filmy.
-Nie sądzicie że lepiej by było pogadać? - zapytała Kasia. Lily rzuciła w nią poduszką.
-Nie po to jechałyśmy po jej ulubione lody, żeby teraz nie oglądać filmu! - powiedziałam oburzona.
-Tak, to zdecydowanie nie lukrowe! - powiedziała Lily wydymając wargi jak małe dziecko.
-Nie lukrowe? - zapytałam wybuchając śmiechem.
-Lukrowe to coś więcej niż wspaniałe, a nie lukrowe to po prostu coś gorszego od... - zawahała się na chwile - no od najgorszej rzeczy!
-Nie lukrowe jest to że Nati pokłóciła się z Michałem! A i że Lily nie gada z Damianem mimo że będą mieli dziecko!- Kasia opadła na poduszki i zakryła twarz rękoma.
-Nie pokłóciłam się z Michałem! - oparłam głowę o ramę łóżka.
-Wyszłaś z domu Damiana nic nikomu nie mówiąc - zaśmiała się Kasia.
-Jakiego domu ? - zapytała Lily.
-Ymmm... - Kasia popatrzyła na mnie przerażona.
-No już! Mówicie! - Lily usiadła po turecku.
-No bo wiesz...-zaczęłam.
-To w sumie taka śmieszna sprawa - Kasia popatrzyła się na mnie z nadzieją że jato powiem.
-Co jest śmieszną sprawą? - ku uratowaniu mojego życia w drzwiach stanęła Melisa. -Cześć kuzyneczko - zwróciła się do Lily.
-Mogła byś pukać! Nie jesteś u siebie! - Lily zerwała się z łóżka.
-Widzę że ciągle jesteś tak samo dziecinna - Melisa się zaśmiała.
-Melisa! - w drzwiach stanął ojciec Lily.-Widzę że przyjechałaś. I przywitałaś się z dziewczynami.
-W sumie przywitałam się tylko z Lily - uśmiechnęła się - Hej dziewczyny.
-Hej-powiedziała Kasia.
-Część - rzuciłam pod nosem.
-Chodź pokażę Ci twój pokój - tato Lily zabrał Melisę i zamknął za sobą drzwi.
-Czy tylko mi przeszła ochota na cokolwiek? - Lily położyła głowę na poduszkach.
-Jutro szkoła - jęknęła Kasia. -Nie ma sensu już dziś siedzieć...
-Prześpijmy się- mówię wyłączając telewizor i kładąc się obok Lily. Mamy szczęście, że zapomniała o temacie domu. O tym powinien jej powiedzieć Damian.
***
Razem z Kasią pojechałyśmy do domów się przebrać. Kiedy przyjechałyśmy do szkoły nie było Lily. Michała też nie. Pierwsza lekcja dalej nic. Stałam z Damianem i Kasią na parkingu. Ja i Damian dzwoniliśmy na zmianę do Lily i Michała. Dlaczego oni zawsze coś wymyślą. Nie wrócili na drugą lekcję, na trzeciej też ich nie było. Na historii nie mogłam usiedzieć spokojnie. Damian który siedział obok mnie po prostu patrzył tempo w ścianę. Wyczuwałam jego obawy.
-Nie uważacie że jeśli chcieli by wrócić, byli by tu? - zapytała Kasia.
-Ja tam się o nią martwię - mruknęłam opierając głowę na rękach.
-Ja tak samo - Damian popatrzył za okno. - Ej - szturchnął mnie. Pod szkołę podjechała Lily. W aucie byli oboje. Kiedy się odwróciłam. Damiana już nie było w klasie.
-Proszę pani, mogę wyjść? - zapytałam z nadzieją że mi pozwoli.
-Do łazienki wychodzimy pojedynczo - powiedziała znad biurka. Jęknęłam cicho. -Kaśka zrób coś! - rzuciłam do dziewczyny.
-Co na przykład ? - zapytała notując.
-Wymyśl coś - mruczę.
-Policz cicho do pięciu i szykuj się do ewakuacji. Piszcz jak będziesz biegła do drzwi - mówi.
-Raz- szepcę. -Dwa. Trzy. Cztery..
-O mój boże szczur! - krzyknęła Kasia i wskoczyła na ławkę, a ja wstałam i z piskiem ruszyłam do drzwi. W zamieszaniu które się zrobiło, nikt nie zauważył że wyszłam z klasy. Korytarze nagle wydały mi się za długie. Moje buty zbyt niewygodne. A powietrze za gęste. W dodatku nie miałam pojęcia gdzie jest ta trójka. W sali muzycznej usłyszałam podniesione głosy. O dziwo głos Lily. Kiedy weszłam dziewczyna stała obok fortepianu. Miała na sobie elegancką czarną sukienkę. Coś mi tu nie grało.
-Dlaczego kupiłeś dom? - zapytała się w końcu.
-Chcę dla naszego dziecka jak najlepiej - Damian siedział na krześle pod ścianą.
-Jak najlepiej. A co z edukacją?! Chcesz porzucić wszystko co mamy?
-Chcę jak najlepiej dla nas...
-Nie ma żadnych nas! To był jeden raz! Jeden raz który okazał się najgorszym razem!
-Ale ja Cię kocham Lily... i kocham to dziecko - powiedział wychodząc.
-Nie wiem co się właśnie stało - powiedział Michał.
-Czy on powiedział że ją kocha? - zapytałam.
-Tak - powiedział Michał.
-Muszę go znaleźć - powiedziała Lily i wybiegła. Popatrzyłam na Michała a on popatrzył na mnie. Chwilę staliśmy w ciszy po prostu na siebie patrzyliśmy.
-Nie powinienem tego mówić - odzywa się w końcu.
-Nie powinieneś - przytakuję. -Ja nie powinnam wychodzić.

-Nie powinnaś - tym razem to on mi przytakuje. - Przepraszam.
-Ja też przepraszam, to jest ich życie i nie powinniśmy się mieszać - powiedziałam podchodząc do niego. Objął mnie ramionami.  Wtuliłam się w niego. Jeden dzień to taka długa rozłąka. Kiedy słyszę dzwonek uśmiecham się pod nosem. Zaraz mam zajęcia teatralne. Wręcz nie mogę się doczekać.
-Tu jesteście - do klasy wchodzi Kasia. -Widzę że przeszkodziłam - podaje mi torbę.
-Prawie w ogóle - mówię.
-To dobrze bo mamy 3,5 minuty żeby iść pod klasę - mówi ciągnąc  mnie na korytarz. Uśmiecham się przepraszająco do Michała i patrzę jak wlecze się za nami. Zajmujemy miejsca gdzieś z tyłu by nikomu nie przeszkadzać.
-A gdzie Lily i Damian? - pyta Kasia kładąc torbę na podłodze.
-Wyszli - mówię wzruszając ramionami i parskam śmiechem.

czwartek, 6 sierpnia 2015

Nominowali mnie do LBA

LIEBSTER BLOG AWARD!
W skrócie LBA! 
Czyli nominacja tego bloga!
Może zanim przejdę do pytań zadanych mi przez Paulinę.. serdecznie jej podziękuje.
Pamiętała o tym blogu w momencie w którym ja sama już zapomniałam.
Blog o dość szczególnym dla mnie znaczeniu, postaciach które wykreowane są na podstawie charakterów ludzi z mojego otoczenia i szczególnej miłości która towarzyszy mi bardzo często (mówię tu o Multim i o Natalii )
Nie uważam żeby ten blog na to zasłużył.
Nie przez denną akcją.
Nie przez pokręconych i skomplikowanych bohaterów.
Ale przez jego małą aktywność.
Więc jeszcze raz serdecznie dziękuję Paulinie Wesołowskiej za nominację i przechodzę do jej pytań!

1. Co zmotywowało Cię do założenia bloga?
Jak już nie raz wspominałam wcześniej, przede wszystkim była to Natalia. ale także miały w tym udział inne moje przyjaciółki.
2. Jaki jest twój ulubiony Youtube'r?
Po blogu większość pomyślała by że to będzie Multi, a jednak nie! Są to dwie Youtube'rki. Mianowicie mowa tu o: Aleksandrze z kanału Olciiak i Mai z kanału ToWartoCzytać!
3. Za co lubisz swojego ulubionego YouTube'ra?
Za naturalność? Otwartość. I wyjątkowość!
4. Gdybyś mogła zrobić jedną szaloną rzecz w swoim życiu co by to było?
Hmm... przychodzi mi na myśl wieeele pomysłów.
Najdziwniejszą rzeczą którą chcę zrobić jest pójście na koncert.
Włożenie słuchawek do uszu.
I śpiewanie na całe gardło piosenek innego wykonawcy!
5. Twoja ulubiona bajka z dzieciństwa?
Tabaluga. Zdecydowanie.
6. Twoją postać kreujesz w wyobraźni czy kimś się wzorujesz?
Każda postać na tym blogu jest inspirowana osobą którą znam. Natalia, Kasia, Damian, Sandra....i Lily.
7. Masz jakąś ulubioną, szczególną piosenkę?
https://www.youtube.com/watch?v=2qea3lLr5qQ
Piosenka która podnosi na duchu :(
8. Co jest twoim największym marzeniem? 
W sumie to co większości .... PRZELECIEĆ SIĘ NA PEGAZOROŻCU !
Hahahhaha no dobra żartuję.
Nie, nie żartuję.
9. Czemu masz bloga i skąd czerpiesz pomysły na niego?
Jestem osobą dość kreatywną. Uwielbiającą pisać coś na co ma wielkie nadzieje. Niezwykłe historie zwykłych ludzi. A pomysły... cóż. Czasem biorą się z głowy a czasem są inspirowane prawdziwymi sytuacjami.
10. Masz jakieś zwierzę?
Nie, ale ciągle próbuję namówić mamę na psa.
To będzie PRADA -------------------------->
I tak będzie wyglądać.
11. Jak mijają ci wakacje?
Dobrze (00:14 07.08.15) dokładnie z 4 godziny 46 minut jadę nad morze z tatą, braćmi i siostrą. Będzie mega <3


I tak oto dobrnęłam do końca!
Nie nominuję nikogo. Przepraszam za to ale jestem zbyt leniwa:*
Uwielbiam was a następny rozdział.... cóż ciężko powiedzieć. Ale będzie się działo.
Wasza Lily. 

sobota, 13 czerwca 2015

12. Hej kotek przejedziesz się z nami?

Lily o ciąży powiedziała też Kasi i Kacprowi. Teraz stałyśmy z Kasią w sklepie z ubrankami dziecięcymi. Nie powiem że nudziło mi się tu cholernie. Ale Kasia uparła się że, by przekonać Lily trzeba jej kupić jakieś urocze śpioszki i maleńkie buciki. Jak by nie zdawała sobie sprawy że to rozklei ją jeszcze bardziej. Przeszłam za Kasią kolejną alejkę z śpioszkami.
-A te? - Kasia pokazała żółte body w kaczuszki.
-Niebieskie podobało mi się bardziej - skrzywiłam się. -Kupmy jej to czarne z białym numerkiem... i z napisem "najlepsze dziecko ever"
-Wolała bym coś bardziej radosnego - westchnęła.
-A ja nie. Znam Lily nie od dziś i kaczki na pewno jej się nie spodobają - sięgnęłam po dwie pary śpioszków które wcześniej wymieniłam. - I do tego małe biało czarne trampki...


-Idziemy zapłacić - rzuciłam wysyłając sms'a do Michała i chowając telefon do torby. Chwyciłam najmniejszą parę czarnych trampek jakie znalazłam. 
-Co jest? - zapytała Kasia podążając za mną do kasy.
-Damianowi znów coś odwaliło....
***
Michał wjechał w uliczkę małych jednorodzinnych domków. Na kilku podwórkach bawiły się dzieci, a między domami zobaczyłam mały plac zabaw.
-Po co my tu jesteśmy - zapytałam. Michał wjechał na jeden z podjazdów. Wysiadłam jako pierwsza.
-Damian będzie czekał w środku - powiedział Michał podchodząc do drzwi. Popatrzyłam na niego. Nie wiedział co się dzieje tak jak ja. Uśmiechnął się tylko pocieszająco i pchną drzwi. Przepuścił najpierw Kasię a potem mnie. Wnętrze domu było białe jak by dopiero co ktoś je wybudował. Domek miał chyba dwa piętra i ogółem był bardzo otwarty. Wszędzie wpadało słoneczne światło
-Damian! - krzyknęłam.
-I jak podoba się wam? - pojawił się na schodach i uśmiechnął sie wesoło.
-Ale że jak podoba? - zapytała Kasia.
-Jego remont troszkę potrwa... - zaczął.
-Twoi rodzice kupili sobie nowy dom? - zapytał Michał chociaż dobrze znał odpowiedź
-Nie. Dziecko musi się gdzieś wychowywać i to z obojgiem rodziców. Miałem trochę kasy odłożonej rodzice dołożyli resztę...
-Więc kupiłeś dom? - zapytałam odzywając się po raz pierwszy.
-Tak. Remont trochę potrwa...
-Onachceusunąćciąże - powiedziałam na jednym wdechu. Damian wyglądał jak bym mu przywaliła.
-Nie zrobi tego - powiedziała Kasia. Podeszłą do Damiana i położyła mu rękę na ramieniu.
-Jest za słaba - wycedził Michał.
-Nie znasz jej - rzucam przez zęby.
-Może Ty znasz ją dobrze, ale jakoś nie spieszyło się jej by powiadomić cię o ciąży - rzucił cierpko.
-Ciekawe jak ty byś się czuł gdybyś miał mieć dziecko - powiedziałam i wyszłam. Stąd nie było daleko do domu Lily więc ruszyłam przez park w stronę centrum miasta. Chciałam z nią poważnie porozmawiać. A później wysłać do Damiana. Musza porozmawiać o tym domu choć bym miała ich do tego zmusić.
-Hej kotek przejedziesz się z nami? - przede mną zatrzymało sie auto w którym siedziało kilku chłopaków.
-Spierdalaj - rzuciłam skręcając w boczna ulice. Że akurat dziś musiałam iść na piechotę. Kilka kropel deszczu spadło mi na twarz i ręce. -Kurwa - rzuciłam pod nosem wiedząc że za chwilę będzie padać jeszcze mocniej. Ruszyłam dużo szybszym tempem. Kidy podeszłam pod dom Lily byłam cała mokra. No świetnie. Bez dzwonienia wpadłam do krótkiego korytarza. Ściągnęłam z siebie mokrą bluzę i przemoczone trampki. Kiedy miałam zapukać drzwi się otworzyły.
-Wiedziałam że to ty - powiedziała blondi i wpuściła mnie do środka.
-Skąd? - zapytałam nie do końca wiedząc o co chodzi.
-Tupiesz - rzuciła jak by to była najzwyklejsza rzecz na świecie. -Chcesz coś suchego?
-Była bym wdzięczna - weszłam za nią do jej pokoju. Lil na chwilę zniknęła za drzwiami garderoby. Gdy wyszła miała w rękach trochę suchych ciuchów.
-Dzięki - wzięłam je i weszłam do łazienki. Szybko się przebrałam. Sweter który dała mi Lily może i nie był w moim stylu ale był suchy i wygodny. Do tego para ciemnych jeansów i nawet suche skarpetki. Jak miło z jej strony. Wyszłam z łazienki mokre ciuchy kładąc na biurku.
-Wezmę je do prania, najwyżej wrócisz w tym. A swoje odbierzesz jak już będą czyste - powiedziała i wrzuciła moje ciuchy do kosza na pranie.
-Co u Ciebie - zapytałam wymownie patrząc na jej brzuch.
-Sama nie wiem - pogładziła go z czułością.
-Byłaś u lekarza?
-Tak...
-I?
-Powiedział że usunięcie ciąży może mi poważnie zagrozić. Mogę nawet nie mieć dzieci..
-Uważasz że to wszystko jest tego warte?
-Ojciec jak by się dowiedział wyrzucił by mnie z domu, nie mam gdzie pójść - powiedziała już niemal płacząc.
-Zawsze możesz przyjść do mnie. A teraz wiesz co? - popatrzyła na mnie pytająco. -Pójdziemy po coś słodkiego, zamówimy pizzę i kupimy lody, po czym zrobimy sobie maraton Zmierzchu, a jutro zbierzemy ludzi i po szkole pojedziemy prosto na plażę.
-Jestem za!- powiedziała Kasia pojawiając się w drzwiach.
-To idziemy na zakupy - powiedziała Lily narzucając na siebie sweter i ażurowe kozaki.
-Lily... - popatrzyłam na nią z nadzieją że się domyśli o co chodzi. Blondynka uśmiechnęła się tylko i po chwili wróciła z parą białych conversów w rękach.
-Są na mnie za duże - powiedziała i podała je mi. Szybko je włożyłam i zasznurowałam. Wyszłyśmy razem z mieszkania. -Pojedźmy po te nasze ulubione lody! - Lily otworzyła drzwi do garażu i puściła nas przodem.
-To na drugim końcu miasta - jęknęłam siadając na miejscu pasażera.
-No ale, no... - jęknęła błagalnie.
-Jedźmy - powiedziała Kasia. - W sumie też mam na nie ochotę - zaśmiałam się i zrezygnowana oparłam głowę o szybę.

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

11. Był blady jak by przeraził się jej słowami...

"... to moje dziecko..." Lily spojrzała na niego spod posklejanych rzęs i rozmazanego makijażu.
-Nie zniszczysz sobie przeze mnie życia - powiedziała. Oni mieli w drodze dziecko... a ja byłam tak naiwna.

Nie będę tu sterczeć aż ktoś mnie przyłapie, nie zejdę na dół i nie będę udawać że nic nie wiem. Zdecydowanym ruchem pchnęłam drzwi i weszłam do środka. Lily rozszerzyła oczy.
-O co chodzi z tym dzieckiem? -zapytałam stając na środku pokoju. - Masz z nią dziecko? - zwróciłam się do Michała.
-Tak - powiedział a w tym samym momencie Lily powiedziała ostre "nie".
 Popatrzyłam na nią pytająco.
-Nie mamy dziecka, to znaczy on nie ma - powiedziała spuszczając głowę.
-Więc kto ma? Bo nie wierzę że zapragnęłaś dziecka z probówki - za ironizowałam.
-To nie jest ważne - powiedziała cicho.
-Jest - po raz pierwszy odezwał się Damian. -Nie możesz tego dłużej ukrywać - zwrócił się do Lily. -To moje dziecko - powiedział patrząc mi w oczy.
 Spodziewał się chyba jakiejś reakcji, a ja stałam jak słup soli. Mój najlepszy przyjaciel i moja najlepsza przyjaciółka. Ta dwójka nienawidziła się od dzieciństwa.
   
-Jak? - zapytałam. -Kiedy?
-Nie muszę Ci chyba tłumaczyć jak się robi dzieci - zaśmiał się Damian.
Wyglądał jakby spadł z niego wielki ciężar.
-Na imprezie... byliśmy pijani - Lily zacisnęła usta w wąską linię.
-Nie mogę w to uwierzyć... - wyszeptałam.
-Wszyscy będą tak reagować! - oho napad paniki - Ja nie dam rady! Ludzie będą wytykać mnie palcami! - było coraz gorzej, krzyczała na całe gardło. - Wylecę ze składu a ledwo co się do niego dostałam! Ojciec wywali mnie z domu! Będę mieszkać na ulicy, a co jak dziecko się urodzi? Mam zrezygnować ze szkoły!? No bo tego się ode mnie oczekuje! Chcę je usunąć! Dużo problemów narobiło! - skuliła się na środku pokoju i zaczęła płakać podeszłam do niej.
-Co Ty mówisz Lily, w głębi serca wcale tak nie myślisz - przytuliłam ją.
-B-boję się - załkała.
-Wiem - głaskałam ją po włosach.
Popatrzyłam na Damiana, był blady jakby przeraził się słowami Lily.
-Musicie być silni - powiedział Michał stając obok Damiana i kładąc mu rękę na ramieniu. -Oboje.
***
-Wiedziałeś - bardziej stwierdziłam niż zapytałam.
 Siedzieliśmy razem z Michałem na pomoście.
-Tak - rzucił tylko. - Byłem bardziej przerażony od Ciebie. Znałem Damiana ale nie znałem jej. A kiedy już zobaczyłem jaka jest... chciałem jej pomóc.
-Wszyscy tak mają kiedy o nią chodzi... Mogę się o coś zapytać?
-Jasne że tak - przyciągnął mnie do siebie i objął ramieniem.
-Dlaczego chciałeś powiedzieć że to twoje dziecko?
-Chciałem oszczędzić im cierpienia.. sam nie wiem. Damian myśli o rzuceniu szkoły i znalezieniu stałej pracy... póki jeszcze ciążę da się ukrywać a Lily może mieszkać w domu.
-Jej ojciec jej nie wywali... albo tylko na trochę. Znam go.
-Myślisz że Damian pozwoli jej mieszkać z dala od niego? On ją kocha, to widać.
-Wiem. Ale dopóki mają dach nad głową dla dziecka i możliwość nauki muszą z niej korzystać, a my musimy ich przekonać żeby myśleli racjonalnie..
-Może pójdę z Damianem do pracy.. pomogę im zebrać trochę na przyszłość
-Nie wezmą od Ciebie pieniędzy, nie znasz Lily? Ale można by im coś sprezentować... łóżeczko albo wózek!
-To dobry pomysł - pocałował mnie w skroń. -Poczekajmy na płeć, mam nadzieję że to chłopiec będzie z nami grał w kosza. -uśmiechnęłam się na tą wizję.
-Wiesz że ona naprawdę chce usunąć dziecko? - zawsze przy atakach paniki mówiła coś co później robiła.
-Nie pozwolimy jej na to.
-Kocham cię - szepnęłam cicho wtulając się w niego.
 Ciekawe czy my też kiedyś mogli byśmy mieć takiego bękarta. Synka o imieniu Leoś.
-Ja Ciebie też - złożył na moich ustach krótki pocałunek. -Z każdą chwilą coraz bardziej
-Jutro przyjeżdża Melissa - powiedziałam.
-Kto to taki?
-Kuzynka Lily, na pewno ją poznasz, jest jak wstrętny wrzód, zawsze wraca. Nie może się dowiedzieć o ciąży.
-I nie dowie się. Nie denerwuj się tym - znów mnie pocałował. -Mówiłem Ci już że cię kocham?
-Raz lub dwa - uśmiechnęłam się.
-To muszę to mówić częściej.

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

10. Słowa które odmieniły moje życie

***LILY POV's*** 
Nie pamiętam co się działo wczoraj. W każdym razie leżę w łóżku, ale tu nie pachnie jak u mnie w pokoju. Z przerażeniem otworzyłam oczy i podciągnęłam się do pozycji siedzącej. Ta sypialnie była zdecydowanie nie moja, ciemno szare ściany, ciemne meble, i ta pościel- czarna satyna. Spojrzałam na półkę obok łóżka. Stała tam butelka wody, apap i zegarek. 10:33. Wzięłam tabletkę i popiłam ją wodą.
   
-Widzę że już wstałaś - w drzwiach pojawił się Damian ze srebrną tacą.
 Postawił ją w nogach łóżka, a ja od razu poczułam orzeźwienie. Odkryłam nogi i spuściłam je na podłogę. Nie miałam swoich ciuchów. Tylko duży niebieski t-shirt z gwiezdnych wojen. Co się do cholery dzieje?!
-Możesz mi powiedzieć co ja tu robię!? - popatrzyłam na niego.
-Przywiozłem Cię tu wczoraj po tym jak zasnęłaś w łazience.
-Rozebrałeś mnie?
-Musiałem - uśmiechnął się.
-Boże... czy my?
-Tak - uśmiechnął się.
-Jezu!
-Żartuję. Byłaś nieprzytomna. Gofra? -zapytał podsuwając mi talerzyk z goframi.
-Tak z chęcią - chwyciłam gofra i bitą śmietanę.- Odwieziesz mnie do domu?
-Przyjechaliśmy tu twoim autem więc sama pojedziesz - powiedział uśmiechając się.
-Gdzie moje ciuchy? - zapytałam wstając.
Naciągnęłam krótki t-shirt najniżej jak mogłam.
-Tu masz jeansy Nati, kiedyś je zostawiła - powiedział wyciągając z szafy spodnie. -Nie mam nic na górę damskiego. Koszula? - przytaknęłam. Rzucił mi biały materiał.
 -Łazienka jest tu - pokazał głową na drzwi obok łóżka. Uśmiechnęłam się. Weszłam do łazienki i przekręciłam zamek. Szybko wskoczyłam pod prysznic. Gdy skończyłam uświadomiłam sobie, że nie dostałam czystego ręcznika. Z wahaniem sięgnęłam po jedyny ręcznik który wisiał w łazience. Czarny i puszysty. Owinęłam go sobie dookoła ciała. Mniejszym owinęłam sobie włosy. Nie miałam wyjścia! Gdybym ubrała koszulę nie wycierając się mogła bym startować na miss mokrego podkoszulka. Podeszłam do lustra i wodą zmyłam resztki tuszu. Popatrzyłam na ubrania. Kurwa! Zostawiłam spodnie na łóżku. Wciągnęłam głośno powietrze. Otworzyłam drzwi i weszłam do pokoju.
***DAMIAN POV's***
Była taka jak zawsze. Olśniewająca.
-Powycierałaś się moim ręcznikiem - uśmiechnąłem się.
-Nie dałeś mi czystego - powiedziała. Chwyciła spodnie z łóżka.
-Następnym razem się to nie powtórzy - zaśmiałem się.
-Następnego razu nie będzie - powiedziała i uciekła do łazienki.
Wstałem z krzesła i podszedłem do szafy. Ściągnąłem z siebie biały t-shirt.
-Masz może suszarkę? - Lily wystawiła głowę z łazienki.
 Odwróciłem się, a ona spuściła wzrok na podłogę.
-Pod zlewem masz wszystko - powiedziałem uśmiechając się.
-Dzięki - zamknęła drzwi.
Narzuciłem na siebie koszulę z wieszaka. Usiadłem w fotelu i wróciłem do jedzenia tostów.
***
-Jestem gotowa - blondi wyszła z łazienki.
Miała na sobie jeansy Nati które mocno opinały jej nogi i moją białą koszulę włożoną do spodni. Wyglądała bardzo....
-Możemy już jechać? Chyba że nie jedziesz ze mną nad jezioro.
-Jadę, chcę się dowiedzieć co się tam działo - zaśmiałem się.
Wzięła kluczyki od auta z półki i wyszła. Co się dzieje? Pobiegłem za nią. Dogoniłem ją na schodach jak ubierała swoje czarne conversy.
-Wychodzisz? - z kuchni wyszedł mój brat. Zatrzymał się na widok Lily. - Nie mówiłeś że masz gości... i to takich ładnych - posłał dziewczynie zalotny uśmiech. A ona cóż... parsknęła śmiechem. I to tak rozbrajającym że mojego brata zatkało.
-Gdzie rodzice? - zapytałem tłumiąc śmiech.
-W pracy - warknął i wyszedł z korytarza.
-Chodź - wyciągnąłem do dziewczyny rękę. Przyjęła pomoc.
***LILY POV's***
Gdy dojechaliśmy nad jezioro wszędzie panowało spustoszenie. Butelki, kubki i różnego rodzaju śmieci były wszędzie.
-Jest tu ktoś!? - krzyknął Damian.
-Hej wam - obok nas pojawiła się Nati.
 Miała lekko podkrążone oczy i wielki uśmiech. Zaraz za nią pojawił się Michał. Objął Naś w pasie, wyglądali tak słodko. On też miał wory pod oczami.
-Wyglądacie jak śmierć - zaśmiałam się.
-Ty za to tryskasz życiem - za ironizował Michał.
Wystawiłam mu język.
-Widzę że dużo się działo jak mnie nie było - uśmiechnęłam się odruchowo kładąc ręce na biodrach.
-Wytłumaczę Ci kiedy indziej - szepnęła Nati wtulając się w Michała.
-Zaczęliście już sprzątać? - zapytałam biorąc z werandy opakowanie worków na śmieci.
 Zanim ktokolwiek mi odpowiedział schyliłam się po kilka butelek.
-Może lepiej usiądź i odpocznij - powiedział Damian wyciągając mi worek z ręki.
Dałam mu się zaprowadzić do wiklinowego siedzenia na werandzie.
-Muszę pogadać z waszą dwójką - Michał pokazał na mnie i na Damiana.
-O czym? - zapytałam buntowniczo.
 Wiedziałam co chce.

***NATALIA POV's*** 
   Nie chciałam im przeszkadzać, ale była już pora obiadowa a oni nie schodzili z góry. Miałam zamiar ich zawołać. Weszłam powoli po schodach na poddasze, było słychać podniesione głosy. Uchyliłam lekko drzwi, widziałam dokładnie co się działo w środku. Lily siedziała skulona na jednej większych skrzyń i płakała cicho. Michał siedział na kajaku przykrytym zakurzonym prześcieradłem a Damian stał pod ścianą, chyba też płakał. I wtedy z ust Michała padły słowa które odmieniły moje życie. "... to moje dziecko..." Lily spojrzała na niego spod posklejanych rzęs i rozmazanego makijażu.
-Nie zniszczysz sobie przeze mnie życia - powiedziała. Oni mieli w drodze dziecko... a ja byłam tak naiwna.

  



poniedziałek, 6 kwietnia 2015

9. A ty jesteś okropny!

Popatrzyłam górę i zobaczyłam ten cudowny uśmiech. Podciągnął mnie do góry, z tej perspektywy miałam wrażenie że nasze twarze są zdecydowanie za blisko... A co straszniejsze coraz bliżej. I zdecydowanie nie mam nad tym kontroli...
*** 
-Nati! - obok nas pojawił się Damian. 

Odskoczyłam od Michała. 
-Co się dzieje - zapytałam.
-Lily. Wymiotuje w łazience a Kasia nie chce mnie tam wpuścić - przeklęłam pod nosem i zaczęłam się przepychać przez tłum w stronę łazienki na piętrze. 

Po schodach wbiegłam potykając się. Nie czułam się już pijana, walnęłam kilka razy w drzwi. 
-Kaśka to ja! - krzyknęłam  końcu. 
Kasia otworzyła drzwi. Zobaczyłam Lily która spała oparta głową o szafkę.
-Wybiegła nagle to pobiegłam za nią. Wymiotowała przez jakieś 20 minut, ale nie piła - powiedziała Kasia. 

Wyglądała na zaniepokojoną.
-Co jest? - w drzwiach pojawił się Damian. 

Zaraz za nim Michał.
 - Co z nią?
-Trzeba ją zawieźć do domu - powiedział Michał patrząc na śpiącą dziewczynę.
-Ja ją wezmę - powiedział Damian podchodząc do dziewczyny.
-Nie piłeś? - zapytałam.
-Cole - powiedział i wziął Lily na ręce. 

Kiedy niósł ją przez korytarz ludzie patrzyli się dziwnie. Otworzyłam Damianowi auto, a on ułożył blondynkę na przednim siedzeniu i przypiął pasami. Dodatkowo nakrył ją kocem. Zamknęłam drzwi kiedy wysunął głowę.
-Wezmę ją do siebie - stwierdził. 

-Nie wiem czy to dobry pomysł - powiedziała Kasia. -Zdziwi się rano.
-Musi odpocząć - powiedziałam. - Będzie dla niej lepiej jak zostanie na noc u Ciebie - poklepałam Damiana po ramieniu.

 Uśmiechnął się do mnie wdzięcznie, kiedy wsiadał do samochodu. Wszyscy patrzyliśmy jak auto znika na zakręcie.
-No cóż pozostało nam tylko wrócić na imprezę - powiedziała Kasia. 

Michał objął mnie ramieniem i ruszyliśmy w stronę jeziora.
-Niezła akcja co? - zapytał patrząc na mnie rozbawiony.
-Taaa, to dziwne, bo Lily nie narzekała na ból brzucha - powiedziałam.
-Może coś zjadła.
-Być może - usiedliśmy na końcu pomostu. -Lily umie zepsuć każdą romantyczną chwilę.
-Tak, to akurat prawda - zaśmialiśmy się. 

Popatrzyłam na niego, uśmiechnął się do mnie i zaczął się przybliżać. Tym razem byłam o wiele bardziej świadoma co robię. To było najcudowniejsze co w życiu przeżyłam. Delikatny pocałunek, jak by się bał że ucieknę. Ale z czasem wszystko co delikatne zmienia się w pełne pożądania. Przerzucił sobie moje nogi przez kolana tak, że siedzieliśmy do siebie przodem. Wplotłam mu ręce we włosy. To był nasz pierwszy pocałunek, zdecydowanie najlepszy w moim życiu. Michał odsunął się ode mnie.
-Wiem że znamy się dopiero 3 tydzień, ale chciał bym żebyś została moją dziewczyną. Żebyś poszła ze mną na to wesele jako moja dziewczyna... Wiem też, że to nie jest za bardzo romantyczne... Nie mam kwiatów ani żadnego prezentu..
-Ciii - uciszyłam go krótkim pocałunkiem.

 -Tak zgadzam się. Chcę być twoją dziewczyną.
-Jesteś wspaniała - wstał i okręcił mnie wokół osi, nagle poczułam że spadam w dól. Zimna woda przesiąkła moje ciuchy.
-A ty jesteś okropny - ochlapałam go wodą. 

-Boże jak tu zimno! - złapałam się metalowej rurki i wyciągnęłam z powrotem na pomost. 
Michał wyskoczył zaraz za mną.
-No nie dąsaj się tak - przytulił mnie od tyłu i pocałował jeszcze raz. 

-Jesteś najpiękniejszą dziewczyną jaką kiedykolwiek widziałem - odwrócił mnie tak że stałam przodem do niego.
-Dziękuję - uśmiechnęłam się. 

Tym razem to ja go pocałowałam, jeju to najcudowniejsza noc w życiu!
Kiss <3
***
A teraz coś nietypowego. Chciała bym zadedykować ten rozdział mojej przyjaciółce---> Natalii. Naszej tytułowej bohaterce. Bo mimo iż ma na tego bloga "wyjebane" rozwiewa moje wątpliwości i służy pomocą. A także wyraża komentarze. I te pochlebne i nie koniecznie. Blog powstał dla Ciebie i będę go kontynuować tak długo, jak będę pamiętać jaka naprawdę jesteś. 


Jeśli się podobało ----> komentarz 
Jeśli nie ----> komentarz 

Jeśli chcesz wiedzieć co działo się dalej -----> komentarz 

Jeśli chcesz wiedzieć co działo się następnego dnia u Damiana w domu ----> napisz o tym w komentarzu
I ogółem napisz co chcesz w komentarzu.
Całusy :*
L.

sobota, 4 kwietnia 2015

8.I zdecydowanie nie mam nad tym kontroli...

   
-Dobra nie jestem pewna czy wszystko mam - powiedziała Lily.
Leżała u mnie na kanapie z milionem notatek. Odwróciłam się do niej sprzed lustra.
-Lily twoje imprezy zawsze są zbyt zorganizowane. A ty zawsze bardzo się stresujesz. Nie wiem czy nie ubrać spodni.
-Wyglądasz świetnie. Michał padnie z wrażenia - usiadła po turecku.
-Skąd ta pewność że stroję się dla niego? - uśmiechnęłam się, a Lily zebrała rzeczy z łóżka. Miała na sobie białą sukienkę na cienkich ramiączkach, która sięgała jej nad kolana i duży czerwony sweter. Dzięki czerwonym szpilkom była nieco wyższa niż zazwyczaj.
-Wiem że stroisz się dla niego. Bo gdyby to była normalna impreza poszła byś w spodniach - wstała z łóżka i wyszła do kuchni.
 Zagięła mnie tym. Może ma rację, to nie w moim stylu. Westchnęłam. Uśmiechnęłam się do siebie w lustrze ostatni raz i ruszyłam do kuchni. Miałam na nogach skórzane lity.
-Chcesz herbaty? - zapytała  Lily kiedy weszłam.
-Nie dziękuję, ale zaraz musimy się zbierać - usiadłam na krześle przy barze. Lily z szafki wyciągnęła jednorazowe kubki. Patrzyłam jak krząta się po kuchni. Przychodzi tu odkąd miałyśmy po 7 lat. Wtedy się poznałyśmy, nic dziwnego że wie co gdzie leży. Ja tak samo mam u niej. Lily zalała wrzątkiem obie kawy i jedną postawiła przede mną.
-Wiesz kto do mnie przyjeżdża w niedzielę - zapytała opierając się ramionami o drugą stronę barku.
-Zaskocz mnie - pociągnęłam łyk słodkiego napoju.
-Melisa - powiedziała a ja poczułam gorący napój na ręce. Z całego szoku aż się oplułam.
-Przecież wy się nienawidzicie - powiedziałam sięgając po papierowy ręcznik żeby powycierać kawę.
-To mało powiedziane - Lil pociągnęła łyka swojej kawy.
Spotkałam kuzynkę Lily, Melisę dwa razy. Na komunii mojej i Lily. Była od nas wtedy o 3 lata starsza i wymądrzała się okropnie, razem z Lily wtedy oblałyśmy jej sukienkę kawą. A drugi raz kiedy Lily wzięła mnie na spotkanie rodzinne. Miałyśmy wtedy po 12 lat, Melisa miała 15. Nadal była nadęta, tylko teraz zachowywała się gorzej. Też wzięła ze sobą przyjaciółkę. Obie przykleiłyśmy do krzesła na super glue. Nie nienawidzę jej tak samo jak Lily.
-Na ile przyjeżdża - zapytałam wkładając skórzaną kurtkę.
-Do wesela. Ma tu jakieś przymiarki i mój tato przekonał ją żeby nie zatrzymywała się w hotelu. Zrobiła to specjalnie - Lily wyszła na patio.
 Poszłam w jej ślady i obie wsiadłyśmy do auta. Lily wyjechała z parkingu.
-Zawsze możesz na ten czas zamieszkać u mnie - powiedziałam.
-Nie będę się zwalać twoim rodzicom. Po za tym bałabym się że ta jędza będzie mi grzebać w pokoju a wywożenie wszystkiego będzie straszną katorgą.
-To była tylko taka propozycja - powiedziałam.
-Jesteś pewna że wszystko wzięłaś?- zapytała się.
-Tak, z resztą ani Ty, ani Kasia nie pijecie więc zawsze będziecie mogły podjechać do miasta - powiedziałam.
-Tak ale wiesz...
-Nie potrzebnie się martwisz.
-Rozmawiałaś z Michałem? Są już tam?
-Napisał mi tylko sms że dojechali i będą wszystko rozkładać.
-To dobrze - upiła łyka kawy i odstawiła ją na stojak.
***
-Jesteśmy! - krzyknęła Lily wysiadając z auta.
Ruszyłyśmy w stronę domku.
-Myślałam że już tu są - powiedziałam niepewnie otwierając drzwi.
Domek był pusty, ale wszystko było przygotowane perfekcyjnie.
-Sprawdźmy nad jeziorem - powiedziała Lily.
Wyszłyśmy od drugiej strony domu i ruszyłyśmy długim pomostem. Na końcu chłopcy robili salta do wody.
-Hej! - krzyknęłam.
Damian który właśnie skakał odwrócił się w efekcie czego spadł na placka do wody. Parsknęłam śmiechem.
-Naprawdę zabawne!- krzyknął wynurzając się.
-Za pół godziny zacznął przyjeżdżać goście więc macie się wysuszyć - powiedziała blondi.
-Hej wam - obok nas stanęła Kasia. -Przepraszam za spóźnienie - Lily posłała jej spojrzenie typu "nie powiem, że jestem zła ale wiedz że jestem"
-Nic się nie stało - powiedziałam i uśmiechnęłam się do niej.
-Dobra chodźcie do środka - powiedział Kacper ciągnąc Lily w stronę domku.
Damian zrównał się ze mną krokiem. Szliśmy za resztą.
-Nie przeszkadza Ci to? - zapytałam go pokazując głową na wygłupiającą się parę.
-Niby dlaczego? - zapytał obejmując mnie ramieniem.
-Widać że Ci na niej zależy. Te spojrzenia, wasze zachowanie...
-Jest teraz szczęśliwa
-Byłaby szczęśliwsza z tobą
-Nie byłaby - weszliśmy do domku. Posłałam Damianowi wkurwione spojrzenie, on mi na to zrezygnowany uśmiech.
***
Impreza trwa już od dobrych trzech godzin. Wypiłam dwa kieliszki wódki, dwa drinki i piwo smakowe. Tańczę teraz na parkiecie z jakimś brunetem. Nie jest zły.
-Hej księżniczko. Odbijamy - powiedział Michał i porwał mnie w ramiona.
-Księżniczko - zachichotałam.
-Nieźle się wstawiłaś - obrócił mną dookoła.
 Zaśmiałam się. Z nim o wiele przyjemniej się tańczyło, wirowaliśmy między całą resztą ludzi. Nie ważne że nie do rytmu. I nagle poczułam że lecę w dół, a w ostatniej chwili złapały mnie silne ramiona. Popatrzyłam górę i zobaczyłam ten cudowny uśmiech. Podciągnął mnie do góry, z tej perspektywy miałam wrażenie że nasze twarze są zdecydowanie za blisko... A co straszniejsze coraz bliżej. I zdecydowanie nie mam nad tym kontroli...
***
Natalia  Dancing Queen <3
Lily dancing princess <3

I jak wam się podoba <3 świąteczny rozdział

Ciekawi co dalej? 

Zachęcam do komentowania i dawania + 

To bardzo motywuje 
Jeszcze raz wesołych świąt 
Lily

Wielkanoc!

Z okazji świąt które trwają już w najlepsze.
Chciała bym wam życzyć:
*bogatego króliczka
*czasu spędzonego z rodziną
*smacznych jajek *,*
*mokrego dyngusa
*żurku :*
no i ogółem wesołych świąt!

Lily

7.Nie zgodzi się

***MICHAŁ POV's***
Stałem już od 15 minut pod domem blondi. Był czwartek. Czy wszystkie dziewczyny tak mają? Są spóźnialskie? A nie mogę pojechać bez niej bo pewnie wybiorę coś złego i będzie wielki krzyk. Te kobiety, Lily otworzyła drzwi od strony pasażera i bezceremonialnie wsiadła do środka.
-Hej - mruknąłem i ruszyłem z podjazdu.
-Hej - powiedziała.
-To plan dnia jest??
-Teraz jedziemy po procenty, później nad jezioro, posprzątamy i zrobimy co trzeba. No i do domu - powiedziała wesoło.
 Zatrzymałem się pod jednym z większych sklepów z alkoholem, weszliśmy do środka.
-Dobra to co bierzemy? - zapytałem.
-Wódkę. Dużo, i może kilka Danielsów. I piwo smakowe, i zwykłe - powiedziała stając obok mnie.-I te kolorowe drinki - lista życzeń coraz dłuższa.
Zacząłem wkładać do koszyka przeróżne trunki. Blondi wesoło podskakiwała i rozglądała się po półkach. Czasem była jak takie małe dziecko, uśmiechnąłem się na tą myśl.
-Mamy wszystko? - zapytałem gdy szliśmy ostatnią alejką.
-Tak, chyba tak - powiedziała. -Podjedziesz ze mną jeszcze w jedno miejsce? - zapytała.
-Gdzie? - zapytałem wykładając alkohol na ladę.
-Odebrać sukienkę z salonu - powiedziała rumieniąc się.
Podałem sprzedawcy swój dowód osobisty.
-Jasne że tak. A z jakiej to okazji?
-Mój wujek bierze kolejny ślub. W sumie mam zaproszenia dla was wszystkich. To jakieś huczne wesele i będzie sporo ludzi... Miałam zamiar dać je wam w poniedziałek ale wyleciało mi z głowy - zapłaciłem za alkohol. Lily chwyciła jedną z reklamówek i ruszyła do wyjścia.
-Hej! Daj mi to! - wyciągnąłem z jej rąk ciężar. -Ktoś powinien Cię pilnować częściej!
-Czyli to dlatego przyjechałeś? Bo Ci kazał!
-Nie do końca, ale też - uśmiechnąłem się do niej.
Otworzyłem jej drzwi do samochodu.
-Zaproś Nati na wesele - powiedziała zapinając pasy.
Usiadłem na swoim miejscu.
-Nie zgodzi się - odpaliłem auto.
-Zgodzi. Mógł byś z nią pojechać po sukienkę i przy okazji kupić sobie krawat w tym kolorze. Albo mam lepszy pomysł! Kup jej sukienkę sam!
-Nie. To zły pomysł, ja się na tym nie znam.
-Ale ja się znam!
-Powiedz mi lepiej dokąd mam jechać...
***NATALIA POV's***
-Jeśli Lily nie spodoba się ten kolor to ją zabiję! - powiedziałam robiąc kolejne pociągnięcie.
-Pomogę Ci ukryć zwłoki - powiedziała Kasia.
Lily zaangażowała wszystkich do pomocy przy domku letniskowym. Ja, Kasia, Damian i Kacper malowaliśmy teraz starą szopę na czerwony kolor.
-Gdzie ona w ogóle jest? - zapytał Damian.
-Z Michałem. Pojechali po alkohol na jutro i odebrać coś na miasto - powiedział Kacper.
-Przyjechali - powiedziałam patrząc na czarne BMW wjeżdżające od strony portu.
 Lily wyskoczyła z auta zanim Michał zdążył zahamować. Na co Damian wciągnął głośno powietrze.
-Czerwony!? - podbiegła do nas. -Naprawdę!?
    
-Nie marudź! Długo was nie było! - powiedziała Kasia.
-Masz tu farbę - powiedziała Lily pokazując na policzek.
Kasia wywróciła teatralnie oczami.
-Co to za pudełka? - zapytałam patrząc na dwa podłużne pudła oba z markowych butików.
-Mam dla was niespodziankę! - powiedziała. Wyciągnęła z torby kilka białych kopert. Jedną podała Kasi, drugą Damianowi, trzecią Kacprowi.
-Jeżeli będziecie chcieli kogoś zaprosić mam też dla osób towarzyszących - uśmiechnęła się. Popatrzyłam na nią z wyczekiwaniem.
-Nie, dla Ciebie nie mam - powiedziała smutno. -Ale odwróć się - szepnęła.
Odwróciłam się niepewnie, za mną stał Michał z bukietem róż.
-Pójdziesz ze mną na wesele? - zapytał pokazując da zaproszenia.
 Odwróciłam się i spojrzałam na dziewczyny. Obie kiwały głowami, odwróciłam się.
Nati mówi tak <3
-Tak, z przyjemnością - powiedziałam.
Michał wręczył mi kwiaty.
-Ale to nie koniec prezentów - Lily podeszła do Michała i wręczyła mu jedno z pudeł.
 On natomiast podał je mi. Popatrzyłam niepewnie na Lily, uśmiechnęła się do mnie tylko. Niepewnie uchyliłam wieko. W środku była czerwona sukienka z delikatnej satyny, czarne lakierowane szpilki, mała kopertówka ze srebrnymi ćwiekami i krawat w kolorze sukienki.
-Jest piękna dziękuję - przytuliłam go delikatnie. "wiem że to twoja sprawka" powiedziałam bezgłośnie do Lily która stała z tyłu.
-No moi drodzy mamy jeszcze sporo do roboty - powiedziała blondi zbierając włosy w koka.
Wzięła jeden z pędzli od Damiana i zaczęła malować. Popatrzyłam na Kasię a ona na mnie. Wesoła Lily to coś nowego. Michał zabrał moją sukienkę do samochodu. Chwyciłam pędzelek i podeszłam do jednej ze ścian. Michał włączył radio w samochodzie i pootwierał drzwi.
***
Wróciłam do domu cała w czerwonej farbie. Dlaczego? Genialny Damian oblał farbą Lily. Przez przypadek oczywiście. A ona zamiast trafić w niego trafiła we mnie. Wywołało to śmiech u Michała więc żeby się zemścić przejechałam po nim pędzlem. No i tak zaczęła się wojna, mimo późniejszej kąpieli w jeziorze nie udało mi się domyć ciuchów i włosów. Ciekawe co będzie się działo jutro. I co będzie na weselu. Wszystko zaczyna się układać.

***

Czekam na wasze opinie i sugestie myszki *,* Piszcie czy wam się podoba 

czwartek, 2 kwietnia 2015

6.Nie zabij nas

W następny poniedziałek wypuścili Damiana ze szpitala.  O
dziwo i z Lily i z Damianem było dobrze. Nadal się unikali ale
nie wyglądało to aż tak dziwnie. Mam wrażenie że wszystko
wraca do normalności.
Dziś szliśmy razem na pizzę. Nawet Lily z nami szła, miała zaraz po mnie przyjechać. Była już spóźniona 15 minut. Napisała  do mnie smsa. Świetnie przecież dopiero odebrała auto od mechanika. Nie wierzę! Co za...
-Natalia! Do ciebie! - krzyknęła mama z dołu.
Poprawiłam koszulę i zbiegłam na dół. Przy drzwiach stał Michał. Chwyciłam kurtkę z wieszaka.
-Lily poprosiła żebym po Ciebie wpadł. Dziwne że już ma problem z autem - zaśmiał się.
-To co jedziemy? - zapytałam uśmiechając się.
-Tak jasne - wyszliśmy na podjazd, było dość przyjemnie jak na wieczór.
-Ja prowadzę! - podbiegłam do jego auta i usiadłam za kierownicą.
-Nie zabij nas - powiedział i podał mi kluczyki.
Wyjechałam z podjazdu o wjechałam na drogę
-Ciekawe dlaczego Damian wybrał pizzerię za miastem? I to tak daleko? - zapytałam wyprzedzając kolejne auto.
-Przekraczasz ograniczenie o 50 km/h - zaśmiał się nerwowo.
***MICHAŁ POV's***
Nie to że boję się jeździć szybko. Też tak często jeżdżę, ale ona jest dziewczyną. Damian wspominał że czasem jeździ jak wariatka. Jest pierwszą dziewczyną prowadzącą moje auto, jeszcze tylko 5km. Niecałe 5 minut jazdy. Wytrzymam to, mam nadzieję że  moje biedne autko też.
-To tu - powiedziałem patrząc na małą knajpkę przy drodze.
Natalia wjechała na parking.
-Uroczo - powiedziała patrząc na gęsty las.
Weszliśmy do środka. Damian, Sandra i Kasia siedzieli w jednym z większych boksów. 
-Chcesz coś? - zapytałem Nati.
-Nestea? Cytrynową - mruknęła i usiadła obok Damiana.
Podszedłem do baru i złożyłem zamówienie. Niska brunetka posłała mi zalotne spojrzenie.
-Jesteś tu sam? - zapytała.
-Nie jest - usłyszałem za sobą słodki głos.
 Obróciłem się do blondi.
-Lily! Kacper! Fajnie że przyjechaliście.Napijecie się czegoś? - zapytałem.
-Wodę i... - Lily popatrzyła na Kacpra. - Napijesz się czegoś mocniejszego?
-Piwa - powiedział do kelnerki. - Skoro ty prowadzisz..
-Czym przyjechaliście? - zapytałem biorąc napoje i szklanki od kelnerki.
-Lily wzięła auto swojego ojca - powiedział Kacper. - Świetnie się je prowadzi...
-A co to za auto? - zapytałem.
-Suv - powiedziała Lily.
 Usiedliśmy przy stoliku. Siedziałem między Nati a Lily.

-Gdzie Damian? - zapytałem Natalii
-W łazience - powiedziała i upiła łyk ze szklanki.
Wszyscy zajęli się sobą. Kacper z Lily szeptali sobie coś na ucho, Nati gadała wesoło z Kasią a Sandra sms'owała .Nie wiem po co Damian ją zaprosił, Natalia co chwila na nią łypała. Musiała jej serio nie lubić.
-Hej wam - Damian wcisnął się na przeciw Lily, bardzo subtelnie stary.
***Natalia POV's****
Nie wiem co Sandra tu robiła ale później opierdolę za to Damiana. Wyciągnęłam telefon na stolik. Zastanawiało mnie co robi Lily. Flirtuje z Kacprem, tylko po co? Wygląda dziś bardzo ładnie, jak kiedyś. Nie ma na sobie uniformu tylko kwiecistą sukienkę i jeansową kurtkę. Spojrzałam na nią,
przechyla głowę stronę Kacpra i szepta coś ze śmiechem. Spojrzałam na Damiana, on z kolei udawał że słucha paplaniny Sandry, ale tak naprawdę ma ją w dupie. Co chwila zerka dyskretnie na Lily, jest wkurwiony.
-Moglibyśmy zorganizować jakąś większą imprezę - powiedziała nagle Lily. - U mnie w ten piątek.
-Domek nad jeziorem stoi pusty - Kasia zaśmiała się.
-To ja załatwię procenty - powiedział Michał.
-Ja też, nie wiadomo ile osób przyjdzie - powiedział Kacper.
-No to uzgodnione! - blondi klasnęła w ręce.
***
Michał odwiózł mnie do domu. Próbowałam zaprosić go do środka ale odmówił. Teraz leżę w piżamie na kanapie u siebie w pokoju, w telewizji leci jakiś nudny serial, a rodzice są u znajomych i wrócą jutro wieczorem. Zeszłam do kuchni, mimo dobrej pizzy którą zjedliśmy byłam mega głodna. Wyciągnęłam z lodówki dzbanek z lemoniadą i zrobiłam sobie kanapki. Gdy wróciłam na górę mój telefon był zasypany wiadomościami. Najpierw Damian.

 Ja się serio pogubiłam w tych ich zachowaniach ale coś jest na rzeczy. Później był sms od Lily, że jutro wybieramy się we trzy na zakupy po sukienki na imprezę. Później sms od Kasi która upewniała się że Lily napisała mi o zakupach. Później był sms od Michała który pytał się co na imprezę kupić dziewczynom do picia. Zasugerowałam żeby kupił smakowe piwo.  Do łóżka położyłam się gdzieś koło 24. Długo nie mogłam zasnąć, cały czas dręczyły mnie różne myśli. Na temat Lily, Damiana, Kacpra a przede wszystkim na temat Michała. Cały czas miałam go przed oczami, i za każdym razem słowa Lily. "Nati się zakochała". Może blondi ma rację? Nie, na pewno nie. Za krótko go znam żebym mogła mówić o miłości... Ale przecież on jest taki słodki, i mądry, i przystojny. Mogłabym tak wymieniać bez końca. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam....


****

No dobra rozdział jest po bardzo długimmmmm opóźnieniu. Nie będę wam tłumaczyć dla czego. No ale w końcu jest. Piszcie czy podoba wam się pisane z perspektywy nie tylko Nati. I może z czyjej perspektywy chcieli byście widzieć rozdział <3 

poniedziałek, 16 marca 2015

5.Czy ty wiesz o czymś o czym nie wiem ja?

-Co ona tu robi? - popatrzyłam na blondynkę skuloną i załzawioną na szpitalnym stołku.
-Tak zgaduję że siedzi - stwierdziła inteligentnie Kasia.
Lily wstała, minęła nas w drzwiach i wyszła. Obróciłam się na pięcie i wyszłam za nią.
-Lily! - dziewczyna zatrzymała się w pół kroku.
Stała do mnie tyłem. Za sobą wyczułam obecność Kasi, która stanęła lekko z boku.
 -Co się dzieje? - zawróciłam się do blondynki.
-Nic się nie dzieje - powiedziała cicho odwracając głowę tak że widziałam jej profil.
-Dzieje się! Z tobą i Damianem! Wszyscy to widzimy, a wy udajecie że nic się nie dzieje!
-Daj mi spokój! - krzyknęła i pobiegła korytarzem przed siebie.
To wszystko jest popierdolone.
-Lily! - krzyknęłam za nią.
       
-Daj spokój - powiedziała Kasia stając koło mnie. - Jak będzie chciała porozmawiać przyjdzie - obie wiedziałyśmy ze nie przyjdzie. Wróciłyśmy do sali, usiadłam na krześle obok szpitalnego łóżka. Damian trzymał w rękach butelkę wody, powoli wracały mu kolory. Zabandażowana noga leżała na poduszce, mimo że się uśmiechał widziałam że coś go gnębi. Wiedziałam co, zaczęłam się zastanawiać gdzie może być. Spojrzałam na Michała, na jego włosy, oczy, usta. Był czymś rozbawiony. Uśmiechnęłam się lekko na ten widok.
-Nati co z tobą? - Kasia szturchnęła mnie w ramię.
-Myślałam o Lily - powiedziałam cicho.
-Gdzie ona jest? - zapytał Damian.
-Wyszła - powiedziała Kasia.
-Jedź jej poszukaj - Damian zwrócił się do Michała.
 Ten popatrzył na niego ze zrozumieniem i wstał. Wtedy nasunęła mi się pewna myśl, wiedziałam gdzie jej szukać. Tam gdzie uciekała jak była mała.
-Wiem gdzie ona jest. Jadę z Tobą - wstałam.
Popatrzyłam jeszcze na Kasię i wyszłam na korytarz. W trakcie drogi przez szpital żadne z nas się nie odezwało, jakby zakłócenie tej idealnej ciszy było karalne. Gdy wyszliśmy na parking zimne powietrze dmuchnęło mi w twarz. Będzie ulewa.
-To dokąd jedziemy - zapytał Michał otwierając mi drzwi od strony pasażera.
-Cmentarz - powiedziałam wsiadając.
-Uroczo - rzucił sarkastycznie.
Wsiadł od drugiej strony i wyjechał z parkingu. Nie byliśmy nawet w połowie drogi gdy z nieba lunęło.
-Musimy ją znaleźć zanim przemoknie - powiedział Michał zerkając na mnie.
-Czy ty wiesz o czymś o czym nie wiem ja? - zapytałam.
-Nie - zaprzeczył niepewnie.
-Nie udawaj, widzę że Damian ci o czymś powiedział.
-Jeśli Lily uzna że jest gotowa sama ci o tym powie - zatrzymał się, na parkingu.
-Dalej nie wjadę trzeba iść na nogach - odwrócił się na siedzeniu i sięgną po coś do tyłu. Podał mi bluzę, popatrzyłam na niego wdzięcznie i wysiadłam z auta. Bluza była z przyjemnego materiału i pachniała nieziemskimi perfumami. Naciągnęłam kaptur na głowę i ruszyłam w stronę bramy. Michał szedł kawałek za mną, złapałam z metalowe pręty bramy i pchnęłam z całej siły. Ustąpiły ze zgrzytem. Truchtem ruszyłam dobrze znaną mi ścieżką, błoto rozchlapywało się na wszystkie strony ale miałam inne problemy. Jeszcze tylko jedna ścieżka. Przymrużyłam oczy żeby lepiej widzieć, była tam. Leżała oparta o kamienny nagrobek. Przyśpieszyłam znacznie, klęknęłam przy dziewczynie na kolanach.
-Lily, jedziemy do domu! - powiedziałam stanowczo.
 Zauważyłam że Michał okrywa ją swoją bluzą.
-Chodź do auta - powiedział.
Dziewczyna przytaknęła głową. Pomogliśmy jej wstać i ruszyliśmy przez cmentarz. W aucie Lily usiadła z przodu a ja wgramoliłam się do tyłu.
-Pod siedzeniem jest koc - powiedział Michał wyjeżdżając z piskiem opon. Podałam polarowy koc blondynce. Okryła się nim szczelnie. Dlaczego cały czas coś kręci się wokół Lily, zazwyczaj tak nie jest. Michał podjechał pod dom Lily.
-Dziękuję - powiedziała i wysiadła.
Patrzyłam za nią aż weszła do domu. Skąd on wiedział gdzie ona mieszka!?
-Przyjechałem po nią dziś przed treningiem - kurwa powiedziałam to na głos.
 Uśmiechnęłam się.
-Zadzwonisz do Damiana? - zapytałam go,a on Przytaknął głową.
-To ja zobaczę co z nią - złapałam za klamkę.
-Daj mi swój numer - powiedział wyciągając swój telefon.
Wpisałam numerki i uśmiechnęłam się słabo.
-To do jutra - powiedział.
-Do jutra - wysiadłam.
Truchtem ruszyłam do drzwi, na patio obejrzałam się za jego samochodem. Skręcał właśnie za róg.

"Jadę do Damiana. Informuj mnie na bieżąco co z Lily. I zapisz sobie numer. Mam wrażenie że jeszcze Ci się przyda  M."

Ja też mam taką nadzieję, uśmiechnęłam się pod nosem i weszłam do domu.




sobota, 14 marca 2015

4.Dlaczego zachowujesz się jak idiotka?

Następnego dnia gdy poszłyśmy do szkoły wyglądałyśmy jak trupy. Lily stała przy swojej szafce i opierała się o nią czołem,  Kasia siedziała na podłodze między nami i opierała głowę na kolanach.
-Dziś mecz - ziewnęła Lily.
-Idziesz Kasiu? - zapytałam.
-Tak dotrzymam wam towarzystwa, Lily przyjedziesz po mnie przed meczem? - zapytała
-Mam auto w naprawie, a po za tym idę godzinę wcześniej żeby przećwiczyć układ - powiedziała. Kasia spojrzała na mnie.
-Przyjadę - powiedziałam. Cały dzień gdzie nie poszłam mijałam ludzi ubranych na czerwono biało, nosili transparenty, poklepywali chłopców z drużyny. Damian stał przy swojej szafce razem z dwiema niskimi brunetkami.
-O co chodzi? - zapytałam gdy zobaczyłam jak jedna z dziewczyn trzyma książki Damiana.
-Sam nie wiem, przyszły rano i tak za mną chodzą - skrzywił się.
 Damian jest w drużynie kosza, razem z Michałem.
-Ile masz jeszcze lekcji? -zapytałam.
-Jedną - spojrzał na plan.
-To będę czekać pod szkołą podrzucę Cię do domu - powiedziałam i ruszyłam na język polski.
***
Od jakiś 25 minut czekam na Damiana. Na parkingu przed szkołą stoi jeszcze sporo uczniów, już chyba z 10 raz do niego dzwoniłam.
-A co Ty taka zestresowana? - zapytał się Michał.
Stał przy aucie obok.
-Czekam - uśmiechnęłam się.
-Będziesz dziś na meczu? - zapytał.
-Tak. Tak będę. A Ty? - zapytałam.
-Tak, jestem w drużynie - uśmiechnął się do mnie.
 Ale ze mnie idiotka. Posłałam mu uśmiech.
-Hej wam! A co Ty taka czerwona? - zapytał Damian podchodząc do auta.
-Zimno mi - mruknęłam. -Możemy już jechać?
-Tak jasne! Do zobaczenia na meczu Multi! - powiedział Damian i usiadł na miejscu pasażera.
-Na razie! - odkrzyknął mu Michał.
-Pa! Powodzenia na meczu - powiedziałam i też wsiadłam do auta.
-Dlaczego zachowujesz się jak idiotka? - zapytał się Damian. Szczerość.
-Naprawdę? - zaśmiałam się. -Zawsze możesz wysiąść.
-Jedź nie pierdol - powiedział.
***
Jeszcze na żadnym meczu nie widziałam tylu osób. Wszędzie mieszały się niebieski i czerwony. Ja oczywiście musiałam pożyczyć od Lily czerwony sweter, bo moja szafa nie zawiera  ubrań o takim kolorze . Do tego miałam czerwone conversy, czarną spódniczkę i biały top. Kasia szła obok mnie w czerwonych rurkach i czarnej koszulce. Wyglądałyśmy jak większość uczniów. Ludzie obstawiali zakłady i jedli sprzedawane tu jedzenie. Było słychać okrzyki cheerleaderek. Nie lubiłam takich imprez, wszędzie głośno. Usiadłyśmy z Kasią po środku trybun w towarzystwie innych "czerwonych". Mecz był ogółem mówiąc nudny, interesowały mnie tylko 3 osoby. Kibicująca Lily, Damian i Michał. Cała trójka była zmęczona i nie wyglądała najatrakcyjniej. Chłopcy na boisku
robili co mogli. Wydaje mi się że ten mecz był dla nich trudniejszy niż w tamtym roku. Widownia też dawała z siebie co mogła, nawet ja i Kasia za każdym razem piszczałyśmy gdy nasza drużyna zdobyła kosza. Ponieważ później zrobiło się zimno musiałam lecieć do auta po kurtkę. Po okropnym faulu na Damiana, sędzia zarządził przerwę. Zbiegłam z Kasią do szatni naszej drużyny, Lily klęczała przed Damianem i owijała mu nogę w bandaż. Robiła to chyba najdelikatniej jak się dało. Chłopak za każdym razem krzywił się z bólu.
-Nic mu nie jest? - zapytałam.
-Nic co by mu mogło trwale zaszkodzić - powiedział Michał.
-Zostały wam tylko 4 minuty przerwy - powiedziała Kasia.
-On nie może wrócić na boisko - powiedziała Lily.
-Ktoś powinien z nim zostać - powiedziała Kasia.
-Nie trzeba - powiedział Damian.
-Lily może ty zostaniesz? - zapytał Michał.
-Nie ma mowy, ja mam co robić - zerwała się jak oparzona i wyszła.
 Co się kurwa ostatnio dzieje. W końcu z Damianem zostały jakieś dwie dziewczyny z cheerleaderek. My wróciłyśmy na trybuny a chłopcy na boisko. Mecz zakończył się wygraną naszej drużyny. Po meczu nie mogłam nigdzie znaleźć Lily, ponieważ noga Damiana spuchła i zsiniała ktoś odwiózł go do szpitala. Po meczu razem z Kasią, Michałem i Kacprem postanowiliśmy do niego pojechać. Jakaś wyjątkowo znudzona baba z recepcji odesłała nas na 3 piętro. Szpital był sterylnie biały i cichy więc nasze kroki odbijały się echem w korytarzu. Gdy doszliśmy do sali w której leżał Damian doznałam szoku...

czwartek, 12 marca 2015

3. Mam ochotę na...

-Wpłaciłam już 1/4 za wycieczkę do NYC - powiedziała Lily.
Wsiadałyśmy własnie do jej auta, i miałyśmy zamiar pojechać do mnie.
-Ja jej zapłacę jutro - powiedziałam poprawiając włosy w lusterku.
Lily odpaliła auto i wyjechała z parkingu pełnego uczniów. Mieszkałam kawałek za miastem, ale całkiem blisko szkoły. Lily skręciła w żwirową drogę przez las.
-Mogli byście to wyłożyć asfaltem - powiedziała patrząc na drogę.
 Przez drzewa przebijały się pojedyncze promienie słońca. Lily wjechała na parking,a ja wysiadłam z samochodu i ruszyłam do domu a blondynka w ślad za mną.
-Mamo jestem! - krzyknęłam.
 Z kuchni wyszła mama w swoim fartuchu.
-To dobrze bo mamy gości. O i jest też Lily. Ucieszycie się! - powiedziała.
-Dzień dobry pani Marto - powiedziała Lily.
Kasia 
-Kto jest? - zapytałam.
- A ja! - w hallu pojawiła się wysoka brunetka.
-Kasia! - Lily podbiegła do dziewczyny i się przytuliła.
 Ja poszłam w jej ślady. Trwałyśmy w objęciach dobre 15 minut.
-Co Ty tu robisz? - zapytałam gdy już się od siebie odkleiłyśmy.
-Mój tato wrócił z powrotem do tej firmy, już do zakończenia liceum - powiedziała.
Rozsiadłyśmy się na kanapach w salonie.
-Czyli grzeszna trójca powraca? -zapytała Lily.
-Jak ja za wami tęskniłam! - powiedziała Kasia.
-Nawet nie wiesz ile przez ten rok się pozmieniało - powiedziałam wzdychając krótko.
-Nati się zakochała - wypaliła Lily.
Pierwsze co zrobiłam to złapałam za poduszkę z narożnika i przywaliłam blondi w głowę. Zapowietrzyła się i wstrząsnęła głową. Po chwili poczułam poduszkę na swojej twarzy.
-Przestańcie, zachowujecie się jak dzieci! - krzyknęła Kasia.
Spojrzałyśmy na siebie z Lily, blondi kiwnęła delikatnie głową i zaczęłyśmy okładać poduszkami Kasię. Przez chwilę poczułam się jak za dawnych lat, śmiałyśmy się jak dzieci. Nagle naszła mnie ochota na coś słodkiego.
-Mam ochotę na czekoladę - powiedziałam.
Dokładnie to samo powiedziały Lily i Kasia. Zaśmiałam się i ruszyłam do kuchni, nucąc pod nosem jakąś melodię.
***
Damian

Pod wieczór zadzwonił do mnie Damian i zapytał czy podwiozę go do miasta, wsiadłam w samochód i podjechałam pod jego dom.
-Co auto Ci się spieprzyło? - zapytałam gdy wsiadał.
 Poprawiłam włosy w lusterku i wyjechałam z parkingu.
-Taa... sprzęgło wysiadło - zaśmiałam się.
-To gdzie dokładnie jedziemy?
-Muszę oddać telefon do naprawy...
-Co znów zrobiłeś? - zaśmiałam się.
-Spadł mi. Pękła szybka i wysiadł dotyk... - w dalszej drodze dużo rozmawialiśmy.
-Jedziesz do Nowego Yorku nie? - zapytałam.
-Tak raczej tak. Emm... a Lily jedzie? - zapytał.
-Pewnie! Nie przepuściła by takiej okazji!
-No pewnie nie. Jedziesz teraz do domu?
-Jestem umówiona z Kaśką, wróciła dziś z Anglii.
-Lily też tam będzie? - zapytał szybko.
-Dlaczego cały czas o nią wypytujesz? - zatrzymałam się na parkingu.
-Zdaje Ci się... - wysiadł i ruszył w stronę centrum handlowego.

Przez całą drogę do domu Kasi myślałam o jego zachowaniu, znałam go najlepiej na świecie. Było dla  mnie oczywiste że czuje do Lily coś więcej, zastanawiało mnie tylko co się dzieje między tą dwójką.
Wysiadłam z auta i ruszyłam przez trawnik do drzwi Kasi, zapukałam jednak nikt mi nie otworzył.
Postanowiłam sama wejść. W środku głośno grała muzyka, Lily z Kasią tańczyły na środku pokoju. Lily stała na stole do kawy, a Kasia na kanapie. Przekomiczny widok, zwłaszcza że obie miały na sobie onesie. Kasia w pajacyki a Lily kłapouchego.
-Co wy robicie? - zaśmiałam się patrząc na Lily.
-Tańczymy - powiedziała jak by to było najnormalniejsze na świecie. -Chodź do nas!
-Po prysznicu - powiedziałam
-Zrobię Ci herbaty - powiedziała.
Poszłam na górę, nie dużo się tu pozmieniało od 1,5 roku. W niektórych miejscach stały jeszcze pudła które przywieźli ze sobą. Weszłam do pokoju Kasi, te miło żółte ściany i jasne meble. Uśmiechnęłam się pod nosem i weszłam do łazienki.
Strumienie ciepłej wody są tak przyjemne. Zaczęłam rozmyślać, o Lily, Kasi, Damianie i o... Michale. Tak o Michale. Myślałam o jego pięknych niebieskich oczach, ustach.. wyobrażałam sobie jego uśmiech. Co ja gadam !? Tak się zamyśliłam że zapomniałam że stoję pod prysznicem. Szybko wyskoczyłam. Ubrałam piżamę i owinęłam włosy w ręcznik, i  zeszłam do salonu.
-A co Ty taka nieobecna? - zapytała Lily.
 Pokazała na kubek parującej herbaty. Posłałam jej znaczące spojrzenie i usiadłam na kanapie. Wzięłam do ręki kubek z herbatą i czekoladowe ciastko.
-Usiądźmy w kółku, tak jak wtedy kiedy byłyśmy małe i pogadajmy - zaproponowała Kasia. Rozłożyłyśmy poduszki na ziemi. Na środku stały słodycze i nasza herbata.
-Powinnyśmy zacząć od Michała - zaproponowała Lily za co znów obdarzyłam ją wkurwionym spojrzeniem.
-To zaczynajcie! - powiedziała wesoło Kasia.
Przegadałyśmy całą noc, Kasia opowiadała nam o Londynie i znajomych  stamtąd. Ja próbowałam podpytać Lily o Damiana, ale ona wtedy szybko i skutecznie zmieniała tematy...
***



środa, 11 marca 2015

2.Nati ty się rumienisz! Ty się nigdy nie rumienisz!

-Baw się dobrze! - krzyknęła do mnie i zniknęła w tłumie. No świetnie.  Zostałam sama. Na zadupiu.

Usiadłam na małej drewnianej ławce. Wiele osób było już spitych. Podeszła do mnie jakaś dziewczyna w stroju cheerleaderki, kojarzyłam ją z korytarza.
-Napijesz się czegoś ? - zapytała, a ja tylko wzruszyłam ramionami.
 - Chodź - pociągnęła mnie za sobą.
Przy dużym drewnianym stole stały trunki i procenty.
-Piwa? Wódki? - chwyciłam puszkę coli.
-Prowadzę - powiedziałam. Uśmiechnęła się do mnie i zniknęła w tłumie.
Wzięłam łyka napoju.
-Nati! - koło mnie pojawiła się Lily, szła w towarzystwie kilku chłopców.
-Co jest? - zapytałam.
Michał
-Chciałam Ci przedstawić naszego nowego kolegę ze szkoły. Natalia to jest Michał - pokazała na wysokiego chłopaka.
 Miał burzę włosów i niebieskie oczy. Uśmiechnął się do mnie. Odwzajemniłam uśmiech.
-Michał to jest Nati, moja przyjaciółka - dlaczego ona była taka swobodna. Przygryzłam delikatnie wargę. -To ja was zostawię - powiedziała i zniknęła.
-Ymm czyli co chodzisz do naszej szkoły - zapytałam. Co? Dlaczego ja zadaję takie głupie pytania.
-Eee tak - powiedział i włożył ręce do kieszeni. Kurwa zadaj jakieś normalne pytanie!
-Widzę że jesteś w drużynie. W co grasz?
-W kosza. A Ty dlaczego nie jesteś w żadnej ?
-Jakoś nie za bardzo mam czas - powiedziałam.   Chłopak pokiwał głową ze zrozumieniem.  Chwile trwaliśmy w niezręcznej ciszy.  Nagle podeszła do nas wysoka brunetka.
-Zatańczysz? - zwróciła się do Michała. Chłopak ochoczo kiwną głową i dał się jej pociągnąć w tłum tańczących.
-Wracamy do domu - koło mnie pojawiła się Lily.
-Co się stało? - zapytałam.
-Źle się czuje - szepnęła.
Ruszyłyśmy w stronę samochodu. Lily znów wstukała coś w GPS i ruszyłyśmy do domu.
***
Rano Lily zrobiła nam śniadanie i ogarnęła co trzeba. W szkole byłyśmy o 7:45.
-Co masz dzisiaj w planie? - zapytała patrząc na mnie w lusterku.
-Dwie matmy, rozszerzoną chemię, teatralne, i rozszerzone języki no i wf - powiedziałam patrząc na plan.
-To mamy razem teatralne, języki i wf - powiedziała. -Szkoda że nie mamy razem wszystkich lekcji - powiedziała wyciągając książki.
-I tak mamy większość razem - wyciągnęłam książki od matmy. -Co masz teraz?
-Literaturę - zrobiła ustami dzióbek. -Nie odwracaj się - szepnęła.
Odwróciłam się,a w naszą stronę szedł Michał. Zrobiłam przerażone oczy do Lily i zaczęłam udawać że szukam czegoś w szafce.
-Hej dziewczyny - powiedział stając naprzeciw nas i chowając ręce do kieszeni.
-Co tam? - zapytała Lily odwracając się do niego.
-Chciałem się tylko zapytać czy będziecie jechały na wycieczkę do Nowego Yorku..
-Jasne że tak - powiedziała Lily.
 Uśmiechnęłam się w duchu.
-A kiedy to dokładnie? - zapytałam odwracając się.
- Za 3 tygodnie, niecały miesiąc - powiedział chłopak.
-I na ile? - zapytała Lily.
-Około 7 dni - powiedział.
-Dzięki za informacje - powiedziała Lily.
-Nie ma sprawy - uśmiechnął się i poszedł.
Lily posłała mi znaczące spojrzenie.
-Idę na lekcje - zatrzasnęłam szafkę i ruszyłam w stronę klasy matematycznej.
***
-Nie przesadzaj! - powiedziała Lily patrząc na mnie spod rzęs.
-Nie chcę tam iść! - stałyśmy w kolejce po lunch.
-To jest pierwszy mecz kosza w sezonie! I Michał tam będzie - dodała zachęcającym tonem.
-To nie jest argument! - zrobiło mi się ciepło.
-Nati ty się rumienisz! Ty się nigdy nie rumienisz. Coś jest na rzeczy.
-NIE! SKOŃCZ TEMAT!
-Jak pójdziesz! Musisz mnie zobaczyć na szczycie piramidy! - popatrzyłam na nią znacząco.
-Ale stawiasz kolację.
-Załatwione!
***
-Teraz mamy teatralne - powiedziałam do Lily.
Ruszyłyśmy powoli korytarzem do klasy.

-Nati! - koło mnie pojawił się Damian.
Lily przyspieszyła i zniknęła za rogiem korytarza. Wiedziałam że go nie lubi, ale nie że aż tak. Chodziliśmy razem na kilka przedmiotów. Objął mnie ramieniem.
-Co tam? Idziesz na mecz? 
-Tak, Lily by mi nie wybaczyła gdybym nie poszła - uśmiechnęłam się do niego. 
-To spotkamy się na miejscu! Pogratuluj jej że się dostała! - krzyknął na odchodne i znikną za rogiem korytarza. Uśmiechnęłam się pod nosem i ruszyłam w ślad za blondynką. Gdy weszłam do klasy Lily poklepała krzesło obok siebie, a ja usiadłam na nie. Teatralne były jednymi z zajęć rozwijających które mogliśmy wybrać.
-Nati - szepnęła Lily wskazując wzrokiem na drzwi.
Odwróciłam się. W drzwiach stał Michał.
-Przygryzasz wargę - szepnęła blondi szturchając mnie lekko w ramię.
 Co? Nawet nie zdawałam sobie sprawy że to robię. Chłopak usiadł z drugiej strony klasy na wolnym krześle. Patrzył w jakieś kartki. 
-Witajcie kochani! Nowy rok szkolny przed nami a to oznacza - siwa nauczycielka owinięta w chusty pokazała na chłopaka z pierwszego rzędu. 
-Jeszcze więcej możliwości? - odezwał się blondyn. 
-Tak dokładnie! A jak więcej możliwości to więcej talentu! A im więcej talentu tym lepiej dla mnie - poprawiła aksamitną chustę na szyi. -W tym roku wystawimy dwa musicale razem z grupą muzyczną, każdy dostanie role. Będzie to większa część oceny końcoworocznej. Jakieś pytania? - ręka Lily wystrzeliła w górę.
-Jakie dokładnie musicale to będą? 
-Bardzo miło że pytasz. Będzie to znane mam nadzieję WEST SIDE STORY i mniej znane The Rocky Horror! 
-Nie uważa pani tego za nieodpowiednie do szkoły? - zapytałam. 
-Sztuka teatru zawsze jest odpowiednia Natalio - powiedziała. -Bierzmy się do roboty!

1. I jest całkiem słodki...

1 wrzesień.
Najdziwniejszy dzień szkoły. Wszyscy normalni uczniowie ubrani na biało-czarno, gdzieniegdzie widać zawodników różnych drużyn i cheerleaderki w barwach naszej szkoły. Dużo ludzi, większości z nich nawet nie lubię.

Natalia
-Nati! - usłyszałam głos.
 Nie musiałam się nawet odwracać żeby wiedzieć kto mnie woła. Przez tłum przepychała się do mnie Lily. Jej włosy były spięte w kucyka a niebieskie oczy iskrzyły się przyjaźnie. Miała na sobie kostium w kolorach naszego liceum.
-Hej - przytuliłam się do niej. -Widzę że udało Ci się - popatrzyłam na jej uniform cheerleaderki. Uśmiechnęła się wesoło.
-Tak! Nie mogę w to uwierzyć! Idziemy do szkoły czy będziemy tak stać? - ruszyłyśmy powoli w stronę szkoły.
 Miałyśmy sporo czasu, Lily nawijała cały czas. Słyszałam tylko co drugie słowo jakie mówiła. Bardziej skupiłam się na otaczającym nas tłumie, wyszukiwałam zmian wśród ludzi.
-Jest całkiem słodki... - usłyszałam głos Lily jakby nagle wyostrzył mi się słuch.
-Kto ? - zapytałam.
-No ten nowy, widziałam go dziś rano jest chyba w drużynie koszykarskiej..
-Mówiłaś, że jak się nazywa? - blondi była przyzwyczajona do tego że nie zawsze ją słuchałam.
-Nie do końca, słyszałam tylko jak wołają do niego Michał. Nic więcej nie wiem...
-Pewnie zobaczymy go na apelu - powiedziałam podchodząc do swojej szafki.
Dwie szafki dalej była szafka Lily. Obie zaczęłyśmy się przeglądać w lustrach na drzwiczkach. Tu było tak że dostawałyśmy jedną szafkę na 3 lata szkoły. Moje wnętrze było czarne, na drzwiach wisiało lustro. Na górnej półce stały podręczniki, na dwóch mniejszych kosmetyki, dodatki itd. Obok wisiała moja cieplejsza kurtka a na dole leżał strój na w-f. W tej szkole to była najlepsza rzecz. Taka mała prywatność, każdy w środku miał inaczej. Lily miała obok lustra dużo zdjęć, swoich, naszych wspólnych i parę nowych. To było z jednej strony urocze a z drugiej denne i kiczowate. Ściągnęłam z siebie sweter, poprawiłam włosy ostatni raz i zatrzasnęłam szafkę. Popatrzyłam na Lily. Stała do mnie tyłem i poprawiała kucyka.
-Co tak patrzysz? - zapytała.
-Dyra nie kazała wam być na galowo? - zapytałam.
-Nie. Drużyna otwiera ten cały apel więc wypadałoby być w kolorach szkoły - ta czerwień była w szkole wszędzie. Na korytarzach, szafkach, w klasach. -Dziś jest ognisko powitalne.
-No i co? - dobrze wiedziała że średnio lubię imprezy z dużą ilością ludzi.
-No i idziemy - powiedziała. - Proszę! W tamtym roku nie byłyśmy!
-Nie!
-Tam jest tylko zaproszona elita, już drugi raz przepadnie mi zaproszenie.
-To idź beze mnie!
-Nie! Bez Ciebie to jak nago! - tak czasem przesadzała.
-Dobrze - rzuciłam cicho.
-Uwielbiam Cię! - zatrzasnęła swoją szafkę i pociągnęła mnie do sali.
Wszyscy stali już w grupach. Lily uśmiechnęła się do mnie i zniknęła w tłumie. Usiadłam na wolnym miejscu między chłopakami z naszej klasy. Śmiali się wesoło. Co jakiś czas włączałam się do rozmowy na temat przyszłego sezonu sportowego.
-Witajcie moi drodzy w kolejnym roku szkolnym! - na scenie stała przewodnicząca szkoły.
 Tradycją było że przewodnicząca na apelu rozcinała czerwoną wstęgę. Sara popatrzyła się po zgromadzonych i jednym ruchem przecięła materiał.
- Ten rok szkolny uważam za rozpoczęty!
Sportowcy wybiegli parami. Lily była w pierwszej razem z wysokim blondynem. Uśmiechała się słodko do wszystkich. Później było kilka przemówień i  ogłoszeń, to co zawsze na początku roku. W klasie nasza wychowawczyni rozdała plany lekcji i odprawiła nas do domu.
***
Lily 
-Wyglądasz dobrze Nati! - powiedziała już po raz setny Lily.
 Szykowałam się na ognisko powitalne, miałam na sobie czarne jeansy z dziurami i przetarciami, szary sweter i ciemną koszulkę.
-Tobie to łatwo mówić - powiedziałam obracając się bokiem.  -Nosisz ten strój wszędzie, dziwne że do Ciebie nie przyrośnie - zaśmiałam się.
-Dostajemy po siedem - powiedziała krzywiąc się. -Nie nosimy ich tylko w weekendy.
-Przynajmniej nie musisz się przejmować zwykłymi ciuchami - powiedziałam uśmiechając się.
-Możemy już iść? - zapytała. Uśmiechnęłam się do niej.
-Tak ale ja prowadzę - rzuciła mi kluczyki i zerwała się z łóżka. Zobaczyłam jej czarne BMW. Otworzyłam je pilotem i wsiadłyśmy do środka.
 -Masz adres? -zapytałam.
-Mam GPS - uśmiechnęła się ustawiając coś na ekranie:
"ZAWRÓĆ"
-No to jedziemy - powiedziałam i wyjechałyśmy z podjazdu.
Lily puściła jakąś muzykę, okazało się że ognisko było za miastem. Imponujących rozmiarów ogień, dużo nastolatków. Wiele osób tańczyło i się wygłupiało. Do Lily podszedł jakiś chłopak z drużyny i pociągną ją w stronę parkietu.
-Baw się dobrze! - krzyknęła do mnie i zniknęła w tłumie.
No świetnie.  Zostałam sama. Na zadupiu!


***