poniedziałek, 27 kwietnia 2015

11. Był blady jak by przeraził się jej słowami...

"... to moje dziecko..." Lily spojrzała na niego spod posklejanych rzęs i rozmazanego makijażu.
-Nie zniszczysz sobie przeze mnie życia - powiedziała. Oni mieli w drodze dziecko... a ja byłam tak naiwna.

Nie będę tu sterczeć aż ktoś mnie przyłapie, nie zejdę na dół i nie będę udawać że nic nie wiem. Zdecydowanym ruchem pchnęłam drzwi i weszłam do środka. Lily rozszerzyła oczy.
-O co chodzi z tym dzieckiem? -zapytałam stając na środku pokoju. - Masz z nią dziecko? - zwróciłam się do Michała.
-Tak - powiedział a w tym samym momencie Lily powiedziała ostre "nie".
 Popatrzyłam na nią pytająco.
-Nie mamy dziecka, to znaczy on nie ma - powiedziała spuszczając głowę.
-Więc kto ma? Bo nie wierzę że zapragnęłaś dziecka z probówki - za ironizowałam.
-To nie jest ważne - powiedziała cicho.
-Jest - po raz pierwszy odezwał się Damian. -Nie możesz tego dłużej ukrywać - zwrócił się do Lily. -To moje dziecko - powiedział patrząc mi w oczy.
 Spodziewał się chyba jakiejś reakcji, a ja stałam jak słup soli. Mój najlepszy przyjaciel i moja najlepsza przyjaciółka. Ta dwójka nienawidziła się od dzieciństwa.
   
-Jak? - zapytałam. -Kiedy?
-Nie muszę Ci chyba tłumaczyć jak się robi dzieci - zaśmiał się Damian.
Wyglądał jakby spadł z niego wielki ciężar.
-Na imprezie... byliśmy pijani - Lily zacisnęła usta w wąską linię.
-Nie mogę w to uwierzyć... - wyszeptałam.
-Wszyscy będą tak reagować! - oho napad paniki - Ja nie dam rady! Ludzie będą wytykać mnie palcami! - było coraz gorzej, krzyczała na całe gardło. - Wylecę ze składu a ledwo co się do niego dostałam! Ojciec wywali mnie z domu! Będę mieszkać na ulicy, a co jak dziecko się urodzi? Mam zrezygnować ze szkoły!? No bo tego się ode mnie oczekuje! Chcę je usunąć! Dużo problemów narobiło! - skuliła się na środku pokoju i zaczęła płakać podeszłam do niej.
-Co Ty mówisz Lily, w głębi serca wcale tak nie myślisz - przytuliłam ją.
-B-boję się - załkała.
-Wiem - głaskałam ją po włosach.
Popatrzyłam na Damiana, był blady jakby przeraził się słowami Lily.
-Musicie być silni - powiedział Michał stając obok Damiana i kładąc mu rękę na ramieniu. -Oboje.
***
-Wiedziałeś - bardziej stwierdziłam niż zapytałam.
 Siedzieliśmy razem z Michałem na pomoście.
-Tak - rzucił tylko. - Byłem bardziej przerażony od Ciebie. Znałem Damiana ale nie znałem jej. A kiedy już zobaczyłem jaka jest... chciałem jej pomóc.
-Wszyscy tak mają kiedy o nią chodzi... Mogę się o coś zapytać?
-Jasne że tak - przyciągnął mnie do siebie i objął ramieniem.
-Dlaczego chciałeś powiedzieć że to twoje dziecko?
-Chciałem oszczędzić im cierpienia.. sam nie wiem. Damian myśli o rzuceniu szkoły i znalezieniu stałej pracy... póki jeszcze ciążę da się ukrywać a Lily może mieszkać w domu.
-Jej ojciec jej nie wywali... albo tylko na trochę. Znam go.
-Myślisz że Damian pozwoli jej mieszkać z dala od niego? On ją kocha, to widać.
-Wiem. Ale dopóki mają dach nad głową dla dziecka i możliwość nauki muszą z niej korzystać, a my musimy ich przekonać żeby myśleli racjonalnie..
-Może pójdę z Damianem do pracy.. pomogę im zebrać trochę na przyszłość
-Nie wezmą od Ciebie pieniędzy, nie znasz Lily? Ale można by im coś sprezentować... łóżeczko albo wózek!
-To dobry pomysł - pocałował mnie w skroń. -Poczekajmy na płeć, mam nadzieję że to chłopiec będzie z nami grał w kosza. -uśmiechnęłam się na tą wizję.
-Wiesz że ona naprawdę chce usunąć dziecko? - zawsze przy atakach paniki mówiła coś co później robiła.
-Nie pozwolimy jej na to.
-Kocham cię - szepnęłam cicho wtulając się w niego.
 Ciekawe czy my też kiedyś mogli byśmy mieć takiego bękarta. Synka o imieniu Leoś.
-Ja Ciebie też - złożył na moich ustach krótki pocałunek. -Z każdą chwilą coraz bardziej
-Jutro przyjeżdża Melissa - powiedziałam.
-Kto to taki?
-Kuzynka Lily, na pewno ją poznasz, jest jak wstrętny wrzód, zawsze wraca. Nie może się dowiedzieć o ciąży.
-I nie dowie się. Nie denerwuj się tym - znów mnie pocałował. -Mówiłem Ci już że cię kocham?
-Raz lub dwa - uśmiechnęłam się.
-To muszę to mówić częściej.

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

10. Słowa które odmieniły moje życie

***LILY POV's*** 
Nie pamiętam co się działo wczoraj. W każdym razie leżę w łóżku, ale tu nie pachnie jak u mnie w pokoju. Z przerażeniem otworzyłam oczy i podciągnęłam się do pozycji siedzącej. Ta sypialnie była zdecydowanie nie moja, ciemno szare ściany, ciemne meble, i ta pościel- czarna satyna. Spojrzałam na półkę obok łóżka. Stała tam butelka wody, apap i zegarek. 10:33. Wzięłam tabletkę i popiłam ją wodą.
   
-Widzę że już wstałaś - w drzwiach pojawił się Damian ze srebrną tacą.
 Postawił ją w nogach łóżka, a ja od razu poczułam orzeźwienie. Odkryłam nogi i spuściłam je na podłogę. Nie miałam swoich ciuchów. Tylko duży niebieski t-shirt z gwiezdnych wojen. Co się do cholery dzieje?!
-Możesz mi powiedzieć co ja tu robię!? - popatrzyłam na niego.
-Przywiozłem Cię tu wczoraj po tym jak zasnęłaś w łazience.
-Rozebrałeś mnie?
-Musiałem - uśmiechnął się.
-Boże... czy my?
-Tak - uśmiechnął się.
-Jezu!
-Żartuję. Byłaś nieprzytomna. Gofra? -zapytał podsuwając mi talerzyk z goframi.
-Tak z chęcią - chwyciłam gofra i bitą śmietanę.- Odwieziesz mnie do domu?
-Przyjechaliśmy tu twoim autem więc sama pojedziesz - powiedział uśmiechając się.
-Gdzie moje ciuchy? - zapytałam wstając.
Naciągnęłam krótki t-shirt najniżej jak mogłam.
-Tu masz jeansy Nati, kiedyś je zostawiła - powiedział wyciągając z szafy spodnie. -Nie mam nic na górę damskiego. Koszula? - przytaknęłam. Rzucił mi biały materiał.
 -Łazienka jest tu - pokazał głową na drzwi obok łóżka. Uśmiechnęłam się. Weszłam do łazienki i przekręciłam zamek. Szybko wskoczyłam pod prysznic. Gdy skończyłam uświadomiłam sobie, że nie dostałam czystego ręcznika. Z wahaniem sięgnęłam po jedyny ręcznik który wisiał w łazience. Czarny i puszysty. Owinęłam go sobie dookoła ciała. Mniejszym owinęłam sobie włosy. Nie miałam wyjścia! Gdybym ubrała koszulę nie wycierając się mogła bym startować na miss mokrego podkoszulka. Podeszłam do lustra i wodą zmyłam resztki tuszu. Popatrzyłam na ubrania. Kurwa! Zostawiłam spodnie na łóżku. Wciągnęłam głośno powietrze. Otworzyłam drzwi i weszłam do pokoju.
***DAMIAN POV's***
Była taka jak zawsze. Olśniewająca.
-Powycierałaś się moim ręcznikiem - uśmiechnąłem się.
-Nie dałeś mi czystego - powiedziała. Chwyciła spodnie z łóżka.
-Następnym razem się to nie powtórzy - zaśmiałem się.
-Następnego razu nie będzie - powiedziała i uciekła do łazienki.
Wstałem z krzesła i podszedłem do szafy. Ściągnąłem z siebie biały t-shirt.
-Masz może suszarkę? - Lily wystawiła głowę z łazienki.
 Odwróciłem się, a ona spuściła wzrok na podłogę.
-Pod zlewem masz wszystko - powiedziałem uśmiechając się.
-Dzięki - zamknęła drzwi.
Narzuciłem na siebie koszulę z wieszaka. Usiadłem w fotelu i wróciłem do jedzenia tostów.
***
-Jestem gotowa - blondi wyszła z łazienki.
Miała na sobie jeansy Nati które mocno opinały jej nogi i moją białą koszulę włożoną do spodni. Wyglądała bardzo....
-Możemy już jechać? Chyba że nie jedziesz ze mną nad jezioro.
-Jadę, chcę się dowiedzieć co się tam działo - zaśmiałem się.
Wzięła kluczyki od auta z półki i wyszła. Co się dzieje? Pobiegłem za nią. Dogoniłem ją na schodach jak ubierała swoje czarne conversy.
-Wychodzisz? - z kuchni wyszedł mój brat. Zatrzymał się na widok Lily. - Nie mówiłeś że masz gości... i to takich ładnych - posłał dziewczynie zalotny uśmiech. A ona cóż... parsknęła śmiechem. I to tak rozbrajającym że mojego brata zatkało.
-Gdzie rodzice? - zapytałem tłumiąc śmiech.
-W pracy - warknął i wyszedł z korytarza.
-Chodź - wyciągnąłem do dziewczyny rękę. Przyjęła pomoc.
***LILY POV's***
Gdy dojechaliśmy nad jezioro wszędzie panowało spustoszenie. Butelki, kubki i różnego rodzaju śmieci były wszędzie.
-Jest tu ktoś!? - krzyknął Damian.
-Hej wam - obok nas pojawiła się Nati.
 Miała lekko podkrążone oczy i wielki uśmiech. Zaraz za nią pojawił się Michał. Objął Naś w pasie, wyglądali tak słodko. On też miał wory pod oczami.
-Wyglądacie jak śmierć - zaśmiałam się.
-Ty za to tryskasz życiem - za ironizował Michał.
Wystawiłam mu język.
-Widzę że dużo się działo jak mnie nie było - uśmiechnęłam się odruchowo kładąc ręce na biodrach.
-Wytłumaczę Ci kiedy indziej - szepnęła Nati wtulając się w Michała.
-Zaczęliście już sprzątać? - zapytałam biorąc z werandy opakowanie worków na śmieci.
 Zanim ktokolwiek mi odpowiedział schyliłam się po kilka butelek.
-Może lepiej usiądź i odpocznij - powiedział Damian wyciągając mi worek z ręki.
Dałam mu się zaprowadzić do wiklinowego siedzenia na werandzie.
-Muszę pogadać z waszą dwójką - Michał pokazał na mnie i na Damiana.
-O czym? - zapytałam buntowniczo.
 Wiedziałam co chce.

***NATALIA POV's*** 
   Nie chciałam im przeszkadzać, ale była już pora obiadowa a oni nie schodzili z góry. Miałam zamiar ich zawołać. Weszłam powoli po schodach na poddasze, było słychać podniesione głosy. Uchyliłam lekko drzwi, widziałam dokładnie co się działo w środku. Lily siedziała skulona na jednej większych skrzyń i płakała cicho. Michał siedział na kajaku przykrytym zakurzonym prześcieradłem a Damian stał pod ścianą, chyba też płakał. I wtedy z ust Michała padły słowa które odmieniły moje życie. "... to moje dziecko..." Lily spojrzała na niego spod posklejanych rzęs i rozmazanego makijażu.
-Nie zniszczysz sobie przeze mnie życia - powiedziała. Oni mieli w drodze dziecko... a ja byłam tak naiwna.

  



poniedziałek, 6 kwietnia 2015

9. A ty jesteś okropny!

Popatrzyłam górę i zobaczyłam ten cudowny uśmiech. Podciągnął mnie do góry, z tej perspektywy miałam wrażenie że nasze twarze są zdecydowanie za blisko... A co straszniejsze coraz bliżej. I zdecydowanie nie mam nad tym kontroli...
*** 
-Nati! - obok nas pojawił się Damian. 

Odskoczyłam od Michała. 
-Co się dzieje - zapytałam.
-Lily. Wymiotuje w łazience a Kasia nie chce mnie tam wpuścić - przeklęłam pod nosem i zaczęłam się przepychać przez tłum w stronę łazienki na piętrze. 

Po schodach wbiegłam potykając się. Nie czułam się już pijana, walnęłam kilka razy w drzwi. 
-Kaśka to ja! - krzyknęłam  końcu. 
Kasia otworzyła drzwi. Zobaczyłam Lily która spała oparta głową o szafkę.
-Wybiegła nagle to pobiegłam za nią. Wymiotowała przez jakieś 20 minut, ale nie piła - powiedziała Kasia. 

Wyglądała na zaniepokojoną.
-Co jest? - w drzwiach pojawił się Damian. 

Zaraz za nim Michał.
 - Co z nią?
-Trzeba ją zawieźć do domu - powiedział Michał patrząc na śpiącą dziewczynę.
-Ja ją wezmę - powiedział Damian podchodząc do dziewczyny.
-Nie piłeś? - zapytałam.
-Cole - powiedział i wziął Lily na ręce. 

Kiedy niósł ją przez korytarz ludzie patrzyli się dziwnie. Otworzyłam Damianowi auto, a on ułożył blondynkę na przednim siedzeniu i przypiął pasami. Dodatkowo nakrył ją kocem. Zamknęłam drzwi kiedy wysunął głowę.
-Wezmę ją do siebie - stwierdził. 

-Nie wiem czy to dobry pomysł - powiedziała Kasia. -Zdziwi się rano.
-Musi odpocząć - powiedziałam. - Będzie dla niej lepiej jak zostanie na noc u Ciebie - poklepałam Damiana po ramieniu.

 Uśmiechnął się do mnie wdzięcznie, kiedy wsiadał do samochodu. Wszyscy patrzyliśmy jak auto znika na zakręcie.
-No cóż pozostało nam tylko wrócić na imprezę - powiedziała Kasia. 

Michał objął mnie ramieniem i ruszyliśmy w stronę jeziora.
-Niezła akcja co? - zapytał patrząc na mnie rozbawiony.
-Taaa, to dziwne, bo Lily nie narzekała na ból brzucha - powiedziałam.
-Może coś zjadła.
-Być może - usiedliśmy na końcu pomostu. -Lily umie zepsuć każdą romantyczną chwilę.
-Tak, to akurat prawda - zaśmialiśmy się. 

Popatrzyłam na niego, uśmiechnął się do mnie i zaczął się przybliżać. Tym razem byłam o wiele bardziej świadoma co robię. To było najcudowniejsze co w życiu przeżyłam. Delikatny pocałunek, jak by się bał że ucieknę. Ale z czasem wszystko co delikatne zmienia się w pełne pożądania. Przerzucił sobie moje nogi przez kolana tak, że siedzieliśmy do siebie przodem. Wplotłam mu ręce we włosy. To był nasz pierwszy pocałunek, zdecydowanie najlepszy w moim życiu. Michał odsunął się ode mnie.
-Wiem że znamy się dopiero 3 tydzień, ale chciał bym żebyś została moją dziewczyną. Żebyś poszła ze mną na to wesele jako moja dziewczyna... Wiem też, że to nie jest za bardzo romantyczne... Nie mam kwiatów ani żadnego prezentu..
-Ciii - uciszyłam go krótkim pocałunkiem.

 -Tak zgadzam się. Chcę być twoją dziewczyną.
-Jesteś wspaniała - wstał i okręcił mnie wokół osi, nagle poczułam że spadam w dól. Zimna woda przesiąkła moje ciuchy.
-A ty jesteś okropny - ochlapałam go wodą. 

-Boże jak tu zimno! - złapałam się metalowej rurki i wyciągnęłam z powrotem na pomost. 
Michał wyskoczył zaraz za mną.
-No nie dąsaj się tak - przytulił mnie od tyłu i pocałował jeszcze raz. 

-Jesteś najpiękniejszą dziewczyną jaką kiedykolwiek widziałem - odwrócił mnie tak że stałam przodem do niego.
-Dziękuję - uśmiechnęłam się. 

Tym razem to ja go pocałowałam, jeju to najcudowniejsza noc w życiu!
Kiss <3
***
A teraz coś nietypowego. Chciała bym zadedykować ten rozdział mojej przyjaciółce---> Natalii. Naszej tytułowej bohaterce. Bo mimo iż ma na tego bloga "wyjebane" rozwiewa moje wątpliwości i służy pomocą. A także wyraża komentarze. I te pochlebne i nie koniecznie. Blog powstał dla Ciebie i będę go kontynuować tak długo, jak będę pamiętać jaka naprawdę jesteś. 


Jeśli się podobało ----> komentarz 
Jeśli nie ----> komentarz 

Jeśli chcesz wiedzieć co działo się dalej -----> komentarz 

Jeśli chcesz wiedzieć co działo się następnego dnia u Damiana w domu ----> napisz o tym w komentarzu
I ogółem napisz co chcesz w komentarzu.
Całusy :*
L.

sobota, 4 kwietnia 2015

8.I zdecydowanie nie mam nad tym kontroli...

   
-Dobra nie jestem pewna czy wszystko mam - powiedziała Lily.
Leżała u mnie na kanapie z milionem notatek. Odwróciłam się do niej sprzed lustra.
-Lily twoje imprezy zawsze są zbyt zorganizowane. A ty zawsze bardzo się stresujesz. Nie wiem czy nie ubrać spodni.
-Wyglądasz świetnie. Michał padnie z wrażenia - usiadła po turecku.
-Skąd ta pewność że stroję się dla niego? - uśmiechnęłam się, a Lily zebrała rzeczy z łóżka. Miała na sobie białą sukienkę na cienkich ramiączkach, która sięgała jej nad kolana i duży czerwony sweter. Dzięki czerwonym szpilkom była nieco wyższa niż zazwyczaj.
-Wiem że stroisz się dla niego. Bo gdyby to była normalna impreza poszła byś w spodniach - wstała z łóżka i wyszła do kuchni.
 Zagięła mnie tym. Może ma rację, to nie w moim stylu. Westchnęłam. Uśmiechnęłam się do siebie w lustrze ostatni raz i ruszyłam do kuchni. Miałam na nogach skórzane lity.
-Chcesz herbaty? - zapytała  Lily kiedy weszłam.
-Nie dziękuję, ale zaraz musimy się zbierać - usiadłam na krześle przy barze. Lily z szafki wyciągnęła jednorazowe kubki. Patrzyłam jak krząta się po kuchni. Przychodzi tu odkąd miałyśmy po 7 lat. Wtedy się poznałyśmy, nic dziwnego że wie co gdzie leży. Ja tak samo mam u niej. Lily zalała wrzątkiem obie kawy i jedną postawiła przede mną.
-Wiesz kto do mnie przyjeżdża w niedzielę - zapytała opierając się ramionami o drugą stronę barku.
-Zaskocz mnie - pociągnęłam łyk słodkiego napoju.
-Melisa - powiedziała a ja poczułam gorący napój na ręce. Z całego szoku aż się oplułam.
-Przecież wy się nienawidzicie - powiedziałam sięgając po papierowy ręcznik żeby powycierać kawę.
-To mało powiedziane - Lil pociągnęła łyka swojej kawy.
Spotkałam kuzynkę Lily, Melisę dwa razy. Na komunii mojej i Lily. Była od nas wtedy o 3 lata starsza i wymądrzała się okropnie, razem z Lily wtedy oblałyśmy jej sukienkę kawą. A drugi raz kiedy Lily wzięła mnie na spotkanie rodzinne. Miałyśmy wtedy po 12 lat, Melisa miała 15. Nadal była nadęta, tylko teraz zachowywała się gorzej. Też wzięła ze sobą przyjaciółkę. Obie przykleiłyśmy do krzesła na super glue. Nie nienawidzę jej tak samo jak Lily.
-Na ile przyjeżdża - zapytałam wkładając skórzaną kurtkę.
-Do wesela. Ma tu jakieś przymiarki i mój tato przekonał ją żeby nie zatrzymywała się w hotelu. Zrobiła to specjalnie - Lily wyszła na patio.
 Poszłam w jej ślady i obie wsiadłyśmy do auta. Lily wyjechała z parkingu.
-Zawsze możesz na ten czas zamieszkać u mnie - powiedziałam.
-Nie będę się zwalać twoim rodzicom. Po za tym bałabym się że ta jędza będzie mi grzebać w pokoju a wywożenie wszystkiego będzie straszną katorgą.
-To była tylko taka propozycja - powiedziałam.
-Jesteś pewna że wszystko wzięłaś?- zapytała się.
-Tak, z resztą ani Ty, ani Kasia nie pijecie więc zawsze będziecie mogły podjechać do miasta - powiedziałam.
-Tak ale wiesz...
-Nie potrzebnie się martwisz.
-Rozmawiałaś z Michałem? Są już tam?
-Napisał mi tylko sms że dojechali i będą wszystko rozkładać.
-To dobrze - upiła łyka kawy i odstawiła ją na stojak.
***
-Jesteśmy! - krzyknęła Lily wysiadając z auta.
Ruszyłyśmy w stronę domku.
-Myślałam że już tu są - powiedziałam niepewnie otwierając drzwi.
Domek był pusty, ale wszystko było przygotowane perfekcyjnie.
-Sprawdźmy nad jeziorem - powiedziała Lily.
Wyszłyśmy od drugiej strony domu i ruszyłyśmy długim pomostem. Na końcu chłopcy robili salta do wody.
-Hej! - krzyknęłam.
Damian który właśnie skakał odwrócił się w efekcie czego spadł na placka do wody. Parsknęłam śmiechem.
-Naprawdę zabawne!- krzyknął wynurzając się.
-Za pół godziny zacznął przyjeżdżać goście więc macie się wysuszyć - powiedziała blondi.
-Hej wam - obok nas stanęła Kasia. -Przepraszam za spóźnienie - Lily posłała jej spojrzenie typu "nie powiem, że jestem zła ale wiedz że jestem"
-Nic się nie stało - powiedziałam i uśmiechnęłam się do niej.
-Dobra chodźcie do środka - powiedział Kacper ciągnąc Lily w stronę domku.
Damian zrównał się ze mną krokiem. Szliśmy za resztą.
-Nie przeszkadza Ci to? - zapytałam go pokazując głową na wygłupiającą się parę.
-Niby dlaczego? - zapytał obejmując mnie ramieniem.
-Widać że Ci na niej zależy. Te spojrzenia, wasze zachowanie...
-Jest teraz szczęśliwa
-Byłaby szczęśliwsza z tobą
-Nie byłaby - weszliśmy do domku. Posłałam Damianowi wkurwione spojrzenie, on mi na to zrezygnowany uśmiech.
***
Impreza trwa już od dobrych trzech godzin. Wypiłam dwa kieliszki wódki, dwa drinki i piwo smakowe. Tańczę teraz na parkiecie z jakimś brunetem. Nie jest zły.
-Hej księżniczko. Odbijamy - powiedział Michał i porwał mnie w ramiona.
-Księżniczko - zachichotałam.
-Nieźle się wstawiłaś - obrócił mną dookoła.
 Zaśmiałam się. Z nim o wiele przyjemniej się tańczyło, wirowaliśmy między całą resztą ludzi. Nie ważne że nie do rytmu. I nagle poczułam że lecę w dół, a w ostatniej chwili złapały mnie silne ramiona. Popatrzyłam górę i zobaczyłam ten cudowny uśmiech. Podciągnął mnie do góry, z tej perspektywy miałam wrażenie że nasze twarze są zdecydowanie za blisko... A co straszniejsze coraz bliżej. I zdecydowanie nie mam nad tym kontroli...
***
Natalia  Dancing Queen <3
Lily dancing princess <3

I jak wam się podoba <3 świąteczny rozdział

Ciekawi co dalej? 

Zachęcam do komentowania i dawania + 

To bardzo motywuje 
Jeszcze raz wesołych świąt 
Lily

Wielkanoc!

Z okazji świąt które trwają już w najlepsze.
Chciała bym wam życzyć:
*bogatego króliczka
*czasu spędzonego z rodziną
*smacznych jajek *,*
*mokrego dyngusa
*żurku :*
no i ogółem wesołych świąt!

Lily

7.Nie zgodzi się

***MICHAŁ POV's***
Stałem już od 15 minut pod domem blondi. Był czwartek. Czy wszystkie dziewczyny tak mają? Są spóźnialskie? A nie mogę pojechać bez niej bo pewnie wybiorę coś złego i będzie wielki krzyk. Te kobiety, Lily otworzyła drzwi od strony pasażera i bezceremonialnie wsiadła do środka.
-Hej - mruknąłem i ruszyłem z podjazdu.
-Hej - powiedziała.
-To plan dnia jest??
-Teraz jedziemy po procenty, później nad jezioro, posprzątamy i zrobimy co trzeba. No i do domu - powiedziała wesoło.
 Zatrzymałem się pod jednym z większych sklepów z alkoholem, weszliśmy do środka.
-Dobra to co bierzemy? - zapytałem.
-Wódkę. Dużo, i może kilka Danielsów. I piwo smakowe, i zwykłe - powiedziała stając obok mnie.-I te kolorowe drinki - lista życzeń coraz dłuższa.
Zacząłem wkładać do koszyka przeróżne trunki. Blondi wesoło podskakiwała i rozglądała się po półkach. Czasem była jak takie małe dziecko, uśmiechnąłem się na tą myśl.
-Mamy wszystko? - zapytałem gdy szliśmy ostatnią alejką.
-Tak, chyba tak - powiedziała. -Podjedziesz ze mną jeszcze w jedno miejsce? - zapytała.
-Gdzie? - zapytałem wykładając alkohol na ladę.
-Odebrać sukienkę z salonu - powiedziała rumieniąc się.
Podałem sprzedawcy swój dowód osobisty.
-Jasne że tak. A z jakiej to okazji?
-Mój wujek bierze kolejny ślub. W sumie mam zaproszenia dla was wszystkich. To jakieś huczne wesele i będzie sporo ludzi... Miałam zamiar dać je wam w poniedziałek ale wyleciało mi z głowy - zapłaciłem za alkohol. Lily chwyciła jedną z reklamówek i ruszyła do wyjścia.
-Hej! Daj mi to! - wyciągnąłem z jej rąk ciężar. -Ktoś powinien Cię pilnować częściej!
-Czyli to dlatego przyjechałeś? Bo Ci kazał!
-Nie do końca, ale też - uśmiechnąłem się do niej.
Otworzyłem jej drzwi do samochodu.
-Zaproś Nati na wesele - powiedziała zapinając pasy.
Usiadłem na swoim miejscu.
-Nie zgodzi się - odpaliłem auto.
-Zgodzi. Mógł byś z nią pojechać po sukienkę i przy okazji kupić sobie krawat w tym kolorze. Albo mam lepszy pomysł! Kup jej sukienkę sam!
-Nie. To zły pomysł, ja się na tym nie znam.
-Ale ja się znam!
-Powiedz mi lepiej dokąd mam jechać...
***NATALIA POV's***
-Jeśli Lily nie spodoba się ten kolor to ją zabiję! - powiedziałam robiąc kolejne pociągnięcie.
-Pomogę Ci ukryć zwłoki - powiedziała Kasia.
Lily zaangażowała wszystkich do pomocy przy domku letniskowym. Ja, Kasia, Damian i Kacper malowaliśmy teraz starą szopę na czerwony kolor.
-Gdzie ona w ogóle jest? - zapytał Damian.
-Z Michałem. Pojechali po alkohol na jutro i odebrać coś na miasto - powiedział Kacper.
-Przyjechali - powiedziałam patrząc na czarne BMW wjeżdżające od strony portu.
 Lily wyskoczyła z auta zanim Michał zdążył zahamować. Na co Damian wciągnął głośno powietrze.
-Czerwony!? - podbiegła do nas. -Naprawdę!?
    
-Nie marudź! Długo was nie było! - powiedziała Kasia.
-Masz tu farbę - powiedziała Lily pokazując na policzek.
Kasia wywróciła teatralnie oczami.
-Co to za pudełka? - zapytałam patrząc na dwa podłużne pudła oba z markowych butików.
-Mam dla was niespodziankę! - powiedziała. Wyciągnęła z torby kilka białych kopert. Jedną podała Kasi, drugą Damianowi, trzecią Kacprowi.
-Jeżeli będziecie chcieli kogoś zaprosić mam też dla osób towarzyszących - uśmiechnęła się. Popatrzyłam na nią z wyczekiwaniem.
-Nie, dla Ciebie nie mam - powiedziała smutno. -Ale odwróć się - szepnęła.
Odwróciłam się niepewnie, za mną stał Michał z bukietem róż.
-Pójdziesz ze mną na wesele? - zapytał pokazując da zaproszenia.
 Odwróciłam się i spojrzałam na dziewczyny. Obie kiwały głowami, odwróciłam się.
Nati mówi tak <3
-Tak, z przyjemnością - powiedziałam.
Michał wręczył mi kwiaty.
-Ale to nie koniec prezentów - Lily podeszła do Michała i wręczyła mu jedno z pudeł.
 On natomiast podał je mi. Popatrzyłam niepewnie na Lily, uśmiechnęła się do mnie tylko. Niepewnie uchyliłam wieko. W środku była czerwona sukienka z delikatnej satyny, czarne lakierowane szpilki, mała kopertówka ze srebrnymi ćwiekami i krawat w kolorze sukienki.
-Jest piękna dziękuję - przytuliłam go delikatnie. "wiem że to twoja sprawka" powiedziałam bezgłośnie do Lily która stała z tyłu.
-No moi drodzy mamy jeszcze sporo do roboty - powiedziała blondi zbierając włosy w koka.
Wzięła jeden z pędzli od Damiana i zaczęła malować. Popatrzyłam na Kasię a ona na mnie. Wesoła Lily to coś nowego. Michał zabrał moją sukienkę do samochodu. Chwyciłam pędzelek i podeszłam do jednej ze ścian. Michał włączył radio w samochodzie i pootwierał drzwi.
***
Wróciłam do domu cała w czerwonej farbie. Dlaczego? Genialny Damian oblał farbą Lily. Przez przypadek oczywiście. A ona zamiast trafić w niego trafiła we mnie. Wywołało to śmiech u Michała więc żeby się zemścić przejechałam po nim pędzlem. No i tak zaczęła się wojna, mimo późniejszej kąpieli w jeziorze nie udało mi się domyć ciuchów i włosów. Ciekawe co będzie się działo jutro. I co będzie na weselu. Wszystko zaczyna się układać.

***

Czekam na wasze opinie i sugestie myszki *,* Piszcie czy wam się podoba 

czwartek, 2 kwietnia 2015

6.Nie zabij nas

W następny poniedziałek wypuścili Damiana ze szpitala.  O
dziwo i z Lily i z Damianem było dobrze. Nadal się unikali ale
nie wyglądało to aż tak dziwnie. Mam wrażenie że wszystko
wraca do normalności.
Dziś szliśmy razem na pizzę. Nawet Lily z nami szła, miała zaraz po mnie przyjechać. Była już spóźniona 15 minut. Napisała  do mnie smsa. Świetnie przecież dopiero odebrała auto od mechanika. Nie wierzę! Co za...
-Natalia! Do ciebie! - krzyknęła mama z dołu.
Poprawiłam koszulę i zbiegłam na dół. Przy drzwiach stał Michał. Chwyciłam kurtkę z wieszaka.
-Lily poprosiła żebym po Ciebie wpadł. Dziwne że już ma problem z autem - zaśmiał się.
-To co jedziemy? - zapytałam uśmiechając się.
-Tak jasne - wyszliśmy na podjazd, było dość przyjemnie jak na wieczór.
-Ja prowadzę! - podbiegłam do jego auta i usiadłam za kierownicą.
-Nie zabij nas - powiedział i podał mi kluczyki.
Wyjechałam z podjazdu o wjechałam na drogę
-Ciekawe dlaczego Damian wybrał pizzerię za miastem? I to tak daleko? - zapytałam wyprzedzając kolejne auto.
-Przekraczasz ograniczenie o 50 km/h - zaśmiał się nerwowo.
***MICHAŁ POV's***
Nie to że boję się jeździć szybko. Też tak często jeżdżę, ale ona jest dziewczyną. Damian wspominał że czasem jeździ jak wariatka. Jest pierwszą dziewczyną prowadzącą moje auto, jeszcze tylko 5km. Niecałe 5 minut jazdy. Wytrzymam to, mam nadzieję że  moje biedne autko też.
-To tu - powiedziałem patrząc na małą knajpkę przy drodze.
Natalia wjechała na parking.
-Uroczo - powiedziała patrząc na gęsty las.
Weszliśmy do środka. Damian, Sandra i Kasia siedzieli w jednym z większych boksów. 
-Chcesz coś? - zapytałem Nati.
-Nestea? Cytrynową - mruknęła i usiadła obok Damiana.
Podszedłem do baru i złożyłem zamówienie. Niska brunetka posłała mi zalotne spojrzenie.
-Jesteś tu sam? - zapytała.
-Nie jest - usłyszałem za sobą słodki głos.
 Obróciłem się do blondi.
-Lily! Kacper! Fajnie że przyjechaliście.Napijecie się czegoś? - zapytałem.
-Wodę i... - Lily popatrzyła na Kacpra. - Napijesz się czegoś mocniejszego?
-Piwa - powiedział do kelnerki. - Skoro ty prowadzisz..
-Czym przyjechaliście? - zapytałem biorąc napoje i szklanki od kelnerki.
-Lily wzięła auto swojego ojca - powiedział Kacper. - Świetnie się je prowadzi...
-A co to za auto? - zapytałem.
-Suv - powiedziała Lily.
 Usiedliśmy przy stoliku. Siedziałem między Nati a Lily.

-Gdzie Damian? - zapytałem Natalii
-W łazience - powiedziała i upiła łyk ze szklanki.
Wszyscy zajęli się sobą. Kacper z Lily szeptali sobie coś na ucho, Nati gadała wesoło z Kasią a Sandra sms'owała .Nie wiem po co Damian ją zaprosił, Natalia co chwila na nią łypała. Musiała jej serio nie lubić.
-Hej wam - Damian wcisnął się na przeciw Lily, bardzo subtelnie stary.
***Natalia POV's****
Nie wiem co Sandra tu robiła ale później opierdolę za to Damiana. Wyciągnęłam telefon na stolik. Zastanawiało mnie co robi Lily. Flirtuje z Kacprem, tylko po co? Wygląda dziś bardzo ładnie, jak kiedyś. Nie ma na sobie uniformu tylko kwiecistą sukienkę i jeansową kurtkę. Spojrzałam na nią,
przechyla głowę stronę Kacpra i szepta coś ze śmiechem. Spojrzałam na Damiana, on z kolei udawał że słucha paplaniny Sandry, ale tak naprawdę ma ją w dupie. Co chwila zerka dyskretnie na Lily, jest wkurwiony.
-Moglibyśmy zorganizować jakąś większą imprezę - powiedziała nagle Lily. - U mnie w ten piątek.
-Domek nad jeziorem stoi pusty - Kasia zaśmiała się.
-To ja załatwię procenty - powiedział Michał.
-Ja też, nie wiadomo ile osób przyjdzie - powiedział Kacper.
-No to uzgodnione! - blondi klasnęła w ręce.
***
Michał odwiózł mnie do domu. Próbowałam zaprosić go do środka ale odmówił. Teraz leżę w piżamie na kanapie u siebie w pokoju, w telewizji leci jakiś nudny serial, a rodzice są u znajomych i wrócą jutro wieczorem. Zeszłam do kuchni, mimo dobrej pizzy którą zjedliśmy byłam mega głodna. Wyciągnęłam z lodówki dzbanek z lemoniadą i zrobiłam sobie kanapki. Gdy wróciłam na górę mój telefon był zasypany wiadomościami. Najpierw Damian.

 Ja się serio pogubiłam w tych ich zachowaniach ale coś jest na rzeczy. Później był sms od Lily, że jutro wybieramy się we trzy na zakupy po sukienki na imprezę. Później sms od Kasi która upewniała się że Lily napisała mi o zakupach. Później był sms od Michała który pytał się co na imprezę kupić dziewczynom do picia. Zasugerowałam żeby kupił smakowe piwo.  Do łóżka położyłam się gdzieś koło 24. Długo nie mogłam zasnąć, cały czas dręczyły mnie różne myśli. Na temat Lily, Damiana, Kacpra a przede wszystkim na temat Michała. Cały czas miałam go przed oczami, i za każdym razem słowa Lily. "Nati się zakochała". Może blondi ma rację? Nie, na pewno nie. Za krótko go znam żebym mogła mówić o miłości... Ale przecież on jest taki słodki, i mądry, i przystojny. Mogłabym tak wymieniać bez końca. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam....


****

No dobra rozdział jest po bardzo długimmmmm opóźnieniu. Nie będę wam tłumaczyć dla czego. No ale w końcu jest. Piszcie czy podoba wam się pisane z perspektywy nie tylko Nati. I może z czyjej perspektywy chcieli byście widzieć rozdział <3