poniedziałek, 16 marca 2015

5.Czy ty wiesz o czymś o czym nie wiem ja?

-Co ona tu robi? - popatrzyłam na blondynkę skuloną i załzawioną na szpitalnym stołku.
-Tak zgaduję że siedzi - stwierdziła inteligentnie Kasia.
Lily wstała, minęła nas w drzwiach i wyszła. Obróciłam się na pięcie i wyszłam za nią.
-Lily! - dziewczyna zatrzymała się w pół kroku.
Stała do mnie tyłem. Za sobą wyczułam obecność Kasi, która stanęła lekko z boku.
 -Co się dzieje? - zawróciłam się do blondynki.
-Nic się nie dzieje - powiedziała cicho odwracając głowę tak że widziałam jej profil.
-Dzieje się! Z tobą i Damianem! Wszyscy to widzimy, a wy udajecie że nic się nie dzieje!
-Daj mi spokój! - krzyknęła i pobiegła korytarzem przed siebie.
To wszystko jest popierdolone.
-Lily! - krzyknęłam za nią.
       
-Daj spokój - powiedziała Kasia stając koło mnie. - Jak będzie chciała porozmawiać przyjdzie - obie wiedziałyśmy ze nie przyjdzie. Wróciłyśmy do sali, usiadłam na krześle obok szpitalnego łóżka. Damian trzymał w rękach butelkę wody, powoli wracały mu kolory. Zabandażowana noga leżała na poduszce, mimo że się uśmiechał widziałam że coś go gnębi. Wiedziałam co, zaczęłam się zastanawiać gdzie może być. Spojrzałam na Michała, na jego włosy, oczy, usta. Był czymś rozbawiony. Uśmiechnęłam się lekko na ten widok.
-Nati co z tobą? - Kasia szturchnęła mnie w ramię.
-Myślałam o Lily - powiedziałam cicho.
-Gdzie ona jest? - zapytał Damian.
-Wyszła - powiedziała Kasia.
-Jedź jej poszukaj - Damian zwrócił się do Michała.
 Ten popatrzył na niego ze zrozumieniem i wstał. Wtedy nasunęła mi się pewna myśl, wiedziałam gdzie jej szukać. Tam gdzie uciekała jak była mała.
-Wiem gdzie ona jest. Jadę z Tobą - wstałam.
Popatrzyłam jeszcze na Kasię i wyszłam na korytarz. W trakcie drogi przez szpital żadne z nas się nie odezwało, jakby zakłócenie tej idealnej ciszy było karalne. Gdy wyszliśmy na parking zimne powietrze dmuchnęło mi w twarz. Będzie ulewa.
-To dokąd jedziemy - zapytał Michał otwierając mi drzwi od strony pasażera.
-Cmentarz - powiedziałam wsiadając.
-Uroczo - rzucił sarkastycznie.
Wsiadł od drugiej strony i wyjechał z parkingu. Nie byliśmy nawet w połowie drogi gdy z nieba lunęło.
-Musimy ją znaleźć zanim przemoknie - powiedział Michał zerkając na mnie.
-Czy ty wiesz o czymś o czym nie wiem ja? - zapytałam.
-Nie - zaprzeczył niepewnie.
-Nie udawaj, widzę że Damian ci o czymś powiedział.
-Jeśli Lily uzna że jest gotowa sama ci o tym powie - zatrzymał się, na parkingu.
-Dalej nie wjadę trzeba iść na nogach - odwrócił się na siedzeniu i sięgną po coś do tyłu. Podał mi bluzę, popatrzyłam na niego wdzięcznie i wysiadłam z auta. Bluza była z przyjemnego materiału i pachniała nieziemskimi perfumami. Naciągnęłam kaptur na głowę i ruszyłam w stronę bramy. Michał szedł kawałek za mną, złapałam z metalowe pręty bramy i pchnęłam z całej siły. Ustąpiły ze zgrzytem. Truchtem ruszyłam dobrze znaną mi ścieżką, błoto rozchlapywało się na wszystkie strony ale miałam inne problemy. Jeszcze tylko jedna ścieżka. Przymrużyłam oczy żeby lepiej widzieć, była tam. Leżała oparta o kamienny nagrobek. Przyśpieszyłam znacznie, klęknęłam przy dziewczynie na kolanach.
-Lily, jedziemy do domu! - powiedziałam stanowczo.
 Zauważyłam że Michał okrywa ją swoją bluzą.
-Chodź do auta - powiedział.
Dziewczyna przytaknęła głową. Pomogliśmy jej wstać i ruszyliśmy przez cmentarz. W aucie Lily usiadła z przodu a ja wgramoliłam się do tyłu.
-Pod siedzeniem jest koc - powiedział Michał wyjeżdżając z piskiem opon. Podałam polarowy koc blondynce. Okryła się nim szczelnie. Dlaczego cały czas coś kręci się wokół Lily, zazwyczaj tak nie jest. Michał podjechał pod dom Lily.
-Dziękuję - powiedziała i wysiadła.
Patrzyłam za nią aż weszła do domu. Skąd on wiedział gdzie ona mieszka!?
-Przyjechałem po nią dziś przed treningiem - kurwa powiedziałam to na głos.
 Uśmiechnęłam się.
-Zadzwonisz do Damiana? - zapytałam go,a on Przytaknął głową.
-To ja zobaczę co z nią - złapałam za klamkę.
-Daj mi swój numer - powiedział wyciągając swój telefon.
Wpisałam numerki i uśmiechnęłam się słabo.
-To do jutra - powiedział.
-Do jutra - wysiadłam.
Truchtem ruszyłam do drzwi, na patio obejrzałam się za jego samochodem. Skręcał właśnie za róg.

"Jadę do Damiana. Informuj mnie na bieżąco co z Lily. I zapisz sobie numer. Mam wrażenie że jeszcze Ci się przyda  M."

Ja też mam taką nadzieję, uśmiechnęłam się pod nosem i weszłam do domu.




sobota, 14 marca 2015

4.Dlaczego zachowujesz się jak idiotka?

Następnego dnia gdy poszłyśmy do szkoły wyglądałyśmy jak trupy. Lily stała przy swojej szafce i opierała się o nią czołem,  Kasia siedziała na podłodze między nami i opierała głowę na kolanach.
-Dziś mecz - ziewnęła Lily.
-Idziesz Kasiu? - zapytałam.
-Tak dotrzymam wam towarzystwa, Lily przyjedziesz po mnie przed meczem? - zapytała
-Mam auto w naprawie, a po za tym idę godzinę wcześniej żeby przećwiczyć układ - powiedziała. Kasia spojrzała na mnie.
-Przyjadę - powiedziałam. Cały dzień gdzie nie poszłam mijałam ludzi ubranych na czerwono biało, nosili transparenty, poklepywali chłopców z drużyny. Damian stał przy swojej szafce razem z dwiema niskimi brunetkami.
-O co chodzi? - zapytałam gdy zobaczyłam jak jedna z dziewczyn trzyma książki Damiana.
-Sam nie wiem, przyszły rano i tak za mną chodzą - skrzywił się.
 Damian jest w drużynie kosza, razem z Michałem.
-Ile masz jeszcze lekcji? -zapytałam.
-Jedną - spojrzał na plan.
-To będę czekać pod szkołą podrzucę Cię do domu - powiedziałam i ruszyłam na język polski.
***
Od jakiś 25 minut czekam na Damiana. Na parkingu przed szkołą stoi jeszcze sporo uczniów, już chyba z 10 raz do niego dzwoniłam.
-A co Ty taka zestresowana? - zapytał się Michał.
Stał przy aucie obok.
-Czekam - uśmiechnęłam się.
-Będziesz dziś na meczu? - zapytał.
-Tak. Tak będę. A Ty? - zapytałam.
-Tak, jestem w drużynie - uśmiechnął się do mnie.
 Ale ze mnie idiotka. Posłałam mu uśmiech.
-Hej wam! A co Ty taka czerwona? - zapytał Damian podchodząc do auta.
-Zimno mi - mruknęłam. -Możemy już jechać?
-Tak jasne! Do zobaczenia na meczu Multi! - powiedział Damian i usiadł na miejscu pasażera.
-Na razie! - odkrzyknął mu Michał.
-Pa! Powodzenia na meczu - powiedziałam i też wsiadłam do auta.
-Dlaczego zachowujesz się jak idiotka? - zapytał się Damian. Szczerość.
-Naprawdę? - zaśmiałam się. -Zawsze możesz wysiąść.
-Jedź nie pierdol - powiedział.
***
Jeszcze na żadnym meczu nie widziałam tylu osób. Wszędzie mieszały się niebieski i czerwony. Ja oczywiście musiałam pożyczyć od Lily czerwony sweter, bo moja szafa nie zawiera  ubrań o takim kolorze . Do tego miałam czerwone conversy, czarną spódniczkę i biały top. Kasia szła obok mnie w czerwonych rurkach i czarnej koszulce. Wyglądałyśmy jak większość uczniów. Ludzie obstawiali zakłady i jedli sprzedawane tu jedzenie. Było słychać okrzyki cheerleaderek. Nie lubiłam takich imprez, wszędzie głośno. Usiadłyśmy z Kasią po środku trybun w towarzystwie innych "czerwonych". Mecz był ogółem mówiąc nudny, interesowały mnie tylko 3 osoby. Kibicująca Lily, Damian i Michał. Cała trójka była zmęczona i nie wyglądała najatrakcyjniej. Chłopcy na boisku
robili co mogli. Wydaje mi się że ten mecz był dla nich trudniejszy niż w tamtym roku. Widownia też dawała z siebie co mogła, nawet ja i Kasia za każdym razem piszczałyśmy gdy nasza drużyna zdobyła kosza. Ponieważ później zrobiło się zimno musiałam lecieć do auta po kurtkę. Po okropnym faulu na Damiana, sędzia zarządził przerwę. Zbiegłam z Kasią do szatni naszej drużyny, Lily klęczała przed Damianem i owijała mu nogę w bandaż. Robiła to chyba najdelikatniej jak się dało. Chłopak za każdym razem krzywił się z bólu.
-Nic mu nie jest? - zapytałam.
-Nic co by mu mogło trwale zaszkodzić - powiedział Michał.
-Zostały wam tylko 4 minuty przerwy - powiedziała Kasia.
-On nie może wrócić na boisko - powiedziała Lily.
-Ktoś powinien z nim zostać - powiedziała Kasia.
-Nie trzeba - powiedział Damian.
-Lily może ty zostaniesz? - zapytał Michał.
-Nie ma mowy, ja mam co robić - zerwała się jak oparzona i wyszła.
 Co się kurwa ostatnio dzieje. W końcu z Damianem zostały jakieś dwie dziewczyny z cheerleaderek. My wróciłyśmy na trybuny a chłopcy na boisko. Mecz zakończył się wygraną naszej drużyny. Po meczu nie mogłam nigdzie znaleźć Lily, ponieważ noga Damiana spuchła i zsiniała ktoś odwiózł go do szpitala. Po meczu razem z Kasią, Michałem i Kacprem postanowiliśmy do niego pojechać. Jakaś wyjątkowo znudzona baba z recepcji odesłała nas na 3 piętro. Szpital był sterylnie biały i cichy więc nasze kroki odbijały się echem w korytarzu. Gdy doszliśmy do sali w której leżał Damian doznałam szoku...

czwartek, 12 marca 2015

3. Mam ochotę na...

-Wpłaciłam już 1/4 za wycieczkę do NYC - powiedziała Lily.
Wsiadałyśmy własnie do jej auta, i miałyśmy zamiar pojechać do mnie.
-Ja jej zapłacę jutro - powiedziałam poprawiając włosy w lusterku.
Lily odpaliła auto i wyjechała z parkingu pełnego uczniów. Mieszkałam kawałek za miastem, ale całkiem blisko szkoły. Lily skręciła w żwirową drogę przez las.
-Mogli byście to wyłożyć asfaltem - powiedziała patrząc na drogę.
 Przez drzewa przebijały się pojedyncze promienie słońca. Lily wjechała na parking,a ja wysiadłam z samochodu i ruszyłam do domu a blondynka w ślad za mną.
-Mamo jestem! - krzyknęłam.
 Z kuchni wyszła mama w swoim fartuchu.
-To dobrze bo mamy gości. O i jest też Lily. Ucieszycie się! - powiedziała.
-Dzień dobry pani Marto - powiedziała Lily.
Kasia 
-Kto jest? - zapytałam.
- A ja! - w hallu pojawiła się wysoka brunetka.
-Kasia! - Lily podbiegła do dziewczyny i się przytuliła.
 Ja poszłam w jej ślady. Trwałyśmy w objęciach dobre 15 minut.
-Co Ty tu robisz? - zapytałam gdy już się od siebie odkleiłyśmy.
-Mój tato wrócił z powrotem do tej firmy, już do zakończenia liceum - powiedziała.
Rozsiadłyśmy się na kanapach w salonie.
-Czyli grzeszna trójca powraca? -zapytała Lily.
-Jak ja za wami tęskniłam! - powiedziała Kasia.
-Nawet nie wiesz ile przez ten rok się pozmieniało - powiedziałam wzdychając krótko.
-Nati się zakochała - wypaliła Lily.
Pierwsze co zrobiłam to złapałam za poduszkę z narożnika i przywaliłam blondi w głowę. Zapowietrzyła się i wstrząsnęła głową. Po chwili poczułam poduszkę na swojej twarzy.
-Przestańcie, zachowujecie się jak dzieci! - krzyknęła Kasia.
Spojrzałyśmy na siebie z Lily, blondi kiwnęła delikatnie głową i zaczęłyśmy okładać poduszkami Kasię. Przez chwilę poczułam się jak za dawnych lat, śmiałyśmy się jak dzieci. Nagle naszła mnie ochota na coś słodkiego.
-Mam ochotę na czekoladę - powiedziałam.
Dokładnie to samo powiedziały Lily i Kasia. Zaśmiałam się i ruszyłam do kuchni, nucąc pod nosem jakąś melodię.
***
Damian

Pod wieczór zadzwonił do mnie Damian i zapytał czy podwiozę go do miasta, wsiadłam w samochód i podjechałam pod jego dom.
-Co auto Ci się spieprzyło? - zapytałam gdy wsiadał.
 Poprawiłam włosy w lusterku i wyjechałam z parkingu.
-Taa... sprzęgło wysiadło - zaśmiałam się.
-To gdzie dokładnie jedziemy?
-Muszę oddać telefon do naprawy...
-Co znów zrobiłeś? - zaśmiałam się.
-Spadł mi. Pękła szybka i wysiadł dotyk... - w dalszej drodze dużo rozmawialiśmy.
-Jedziesz do Nowego Yorku nie? - zapytałam.
-Tak raczej tak. Emm... a Lily jedzie? - zapytał.
-Pewnie! Nie przepuściła by takiej okazji!
-No pewnie nie. Jedziesz teraz do domu?
-Jestem umówiona z Kaśką, wróciła dziś z Anglii.
-Lily też tam będzie? - zapytał szybko.
-Dlaczego cały czas o nią wypytujesz? - zatrzymałam się na parkingu.
-Zdaje Ci się... - wysiadł i ruszył w stronę centrum handlowego.

Przez całą drogę do domu Kasi myślałam o jego zachowaniu, znałam go najlepiej na świecie. Było dla  mnie oczywiste że czuje do Lily coś więcej, zastanawiało mnie tylko co się dzieje między tą dwójką.
Wysiadłam z auta i ruszyłam przez trawnik do drzwi Kasi, zapukałam jednak nikt mi nie otworzył.
Postanowiłam sama wejść. W środku głośno grała muzyka, Lily z Kasią tańczyły na środku pokoju. Lily stała na stole do kawy, a Kasia na kanapie. Przekomiczny widok, zwłaszcza że obie miały na sobie onesie. Kasia w pajacyki a Lily kłapouchego.
-Co wy robicie? - zaśmiałam się patrząc na Lily.
-Tańczymy - powiedziała jak by to było najnormalniejsze na świecie. -Chodź do nas!
-Po prysznicu - powiedziałam
-Zrobię Ci herbaty - powiedziała.
Poszłam na górę, nie dużo się tu pozmieniało od 1,5 roku. W niektórych miejscach stały jeszcze pudła które przywieźli ze sobą. Weszłam do pokoju Kasi, te miło żółte ściany i jasne meble. Uśmiechnęłam się pod nosem i weszłam do łazienki.
Strumienie ciepłej wody są tak przyjemne. Zaczęłam rozmyślać, o Lily, Kasi, Damianie i o... Michale. Tak o Michale. Myślałam o jego pięknych niebieskich oczach, ustach.. wyobrażałam sobie jego uśmiech. Co ja gadam !? Tak się zamyśliłam że zapomniałam że stoję pod prysznicem. Szybko wyskoczyłam. Ubrałam piżamę i owinęłam włosy w ręcznik, i  zeszłam do salonu.
-A co Ty taka nieobecna? - zapytała Lily.
 Pokazała na kubek parującej herbaty. Posłałam jej znaczące spojrzenie i usiadłam na kanapie. Wzięłam do ręki kubek z herbatą i czekoladowe ciastko.
-Usiądźmy w kółku, tak jak wtedy kiedy byłyśmy małe i pogadajmy - zaproponowała Kasia. Rozłożyłyśmy poduszki na ziemi. Na środku stały słodycze i nasza herbata.
-Powinnyśmy zacząć od Michała - zaproponowała Lily za co znów obdarzyłam ją wkurwionym spojrzeniem.
-To zaczynajcie! - powiedziała wesoło Kasia.
Przegadałyśmy całą noc, Kasia opowiadała nam o Londynie i znajomych  stamtąd. Ja próbowałam podpytać Lily o Damiana, ale ona wtedy szybko i skutecznie zmieniała tematy...
***



środa, 11 marca 2015

2.Nati ty się rumienisz! Ty się nigdy nie rumienisz!

-Baw się dobrze! - krzyknęła do mnie i zniknęła w tłumie. No świetnie.  Zostałam sama. Na zadupiu.

Usiadłam na małej drewnianej ławce. Wiele osób było już spitych. Podeszła do mnie jakaś dziewczyna w stroju cheerleaderki, kojarzyłam ją z korytarza.
-Napijesz się czegoś ? - zapytała, a ja tylko wzruszyłam ramionami.
 - Chodź - pociągnęła mnie za sobą.
Przy dużym drewnianym stole stały trunki i procenty.
-Piwa? Wódki? - chwyciłam puszkę coli.
-Prowadzę - powiedziałam. Uśmiechnęła się do mnie i zniknęła w tłumie.
Wzięłam łyka napoju.
-Nati! - koło mnie pojawiła się Lily, szła w towarzystwie kilku chłopców.
-Co jest? - zapytałam.
Michał
-Chciałam Ci przedstawić naszego nowego kolegę ze szkoły. Natalia to jest Michał - pokazała na wysokiego chłopaka.
 Miał burzę włosów i niebieskie oczy. Uśmiechnął się do mnie. Odwzajemniłam uśmiech.
-Michał to jest Nati, moja przyjaciółka - dlaczego ona była taka swobodna. Przygryzłam delikatnie wargę. -To ja was zostawię - powiedziała i zniknęła.
-Ymm czyli co chodzisz do naszej szkoły - zapytałam. Co? Dlaczego ja zadaję takie głupie pytania.
-Eee tak - powiedział i włożył ręce do kieszeni. Kurwa zadaj jakieś normalne pytanie!
-Widzę że jesteś w drużynie. W co grasz?
-W kosza. A Ty dlaczego nie jesteś w żadnej ?
-Jakoś nie za bardzo mam czas - powiedziałam.   Chłopak pokiwał głową ze zrozumieniem.  Chwile trwaliśmy w niezręcznej ciszy.  Nagle podeszła do nas wysoka brunetka.
-Zatańczysz? - zwróciła się do Michała. Chłopak ochoczo kiwną głową i dał się jej pociągnąć w tłum tańczących.
-Wracamy do domu - koło mnie pojawiła się Lily.
-Co się stało? - zapytałam.
-Źle się czuje - szepnęła.
Ruszyłyśmy w stronę samochodu. Lily znów wstukała coś w GPS i ruszyłyśmy do domu.
***
Rano Lily zrobiła nam śniadanie i ogarnęła co trzeba. W szkole byłyśmy o 7:45.
-Co masz dzisiaj w planie? - zapytała patrząc na mnie w lusterku.
-Dwie matmy, rozszerzoną chemię, teatralne, i rozszerzone języki no i wf - powiedziałam patrząc na plan.
-To mamy razem teatralne, języki i wf - powiedziała. -Szkoda że nie mamy razem wszystkich lekcji - powiedziała wyciągając książki.
-I tak mamy większość razem - wyciągnęłam książki od matmy. -Co masz teraz?
-Literaturę - zrobiła ustami dzióbek. -Nie odwracaj się - szepnęła.
Odwróciłam się,a w naszą stronę szedł Michał. Zrobiłam przerażone oczy do Lily i zaczęłam udawać że szukam czegoś w szafce.
-Hej dziewczyny - powiedział stając naprzeciw nas i chowając ręce do kieszeni.
-Co tam? - zapytała Lily odwracając się do niego.
-Chciałem się tylko zapytać czy będziecie jechały na wycieczkę do Nowego Yorku..
-Jasne że tak - powiedziała Lily.
 Uśmiechnęłam się w duchu.
-A kiedy to dokładnie? - zapytałam odwracając się.
- Za 3 tygodnie, niecały miesiąc - powiedział chłopak.
-I na ile? - zapytała Lily.
-Około 7 dni - powiedział.
-Dzięki za informacje - powiedziała Lily.
-Nie ma sprawy - uśmiechnął się i poszedł.
Lily posłała mi znaczące spojrzenie.
-Idę na lekcje - zatrzasnęłam szafkę i ruszyłam w stronę klasy matematycznej.
***
-Nie przesadzaj! - powiedziała Lily patrząc na mnie spod rzęs.
-Nie chcę tam iść! - stałyśmy w kolejce po lunch.
-To jest pierwszy mecz kosza w sezonie! I Michał tam będzie - dodała zachęcającym tonem.
-To nie jest argument! - zrobiło mi się ciepło.
-Nati ty się rumienisz! Ty się nigdy nie rumienisz. Coś jest na rzeczy.
-NIE! SKOŃCZ TEMAT!
-Jak pójdziesz! Musisz mnie zobaczyć na szczycie piramidy! - popatrzyłam na nią znacząco.
-Ale stawiasz kolację.
-Załatwione!
***
-Teraz mamy teatralne - powiedziałam do Lily.
Ruszyłyśmy powoli korytarzem do klasy.

-Nati! - koło mnie pojawił się Damian.
Lily przyspieszyła i zniknęła za rogiem korytarza. Wiedziałam że go nie lubi, ale nie że aż tak. Chodziliśmy razem na kilka przedmiotów. Objął mnie ramieniem.
-Co tam? Idziesz na mecz? 
-Tak, Lily by mi nie wybaczyła gdybym nie poszła - uśmiechnęłam się do niego. 
-To spotkamy się na miejscu! Pogratuluj jej że się dostała! - krzyknął na odchodne i znikną za rogiem korytarza. Uśmiechnęłam się pod nosem i ruszyłam w ślad za blondynką. Gdy weszłam do klasy Lily poklepała krzesło obok siebie, a ja usiadłam na nie. Teatralne były jednymi z zajęć rozwijających które mogliśmy wybrać.
-Nati - szepnęła Lily wskazując wzrokiem na drzwi.
Odwróciłam się. W drzwiach stał Michał.
-Przygryzasz wargę - szepnęła blondi szturchając mnie lekko w ramię.
 Co? Nawet nie zdawałam sobie sprawy że to robię. Chłopak usiadł z drugiej strony klasy na wolnym krześle. Patrzył w jakieś kartki. 
-Witajcie kochani! Nowy rok szkolny przed nami a to oznacza - siwa nauczycielka owinięta w chusty pokazała na chłopaka z pierwszego rzędu. 
-Jeszcze więcej możliwości? - odezwał się blondyn. 
-Tak dokładnie! A jak więcej możliwości to więcej talentu! A im więcej talentu tym lepiej dla mnie - poprawiła aksamitną chustę na szyi. -W tym roku wystawimy dwa musicale razem z grupą muzyczną, każdy dostanie role. Będzie to większa część oceny końcoworocznej. Jakieś pytania? - ręka Lily wystrzeliła w górę.
-Jakie dokładnie musicale to będą? 
-Bardzo miło że pytasz. Będzie to znane mam nadzieję WEST SIDE STORY i mniej znane The Rocky Horror! 
-Nie uważa pani tego za nieodpowiednie do szkoły? - zapytałam. 
-Sztuka teatru zawsze jest odpowiednia Natalio - powiedziała. -Bierzmy się do roboty!

1. I jest całkiem słodki...

1 wrzesień.
Najdziwniejszy dzień szkoły. Wszyscy normalni uczniowie ubrani na biało-czarno, gdzieniegdzie widać zawodników różnych drużyn i cheerleaderki w barwach naszej szkoły. Dużo ludzi, większości z nich nawet nie lubię.

Natalia
-Nati! - usłyszałam głos.
 Nie musiałam się nawet odwracać żeby wiedzieć kto mnie woła. Przez tłum przepychała się do mnie Lily. Jej włosy były spięte w kucyka a niebieskie oczy iskrzyły się przyjaźnie. Miała na sobie kostium w kolorach naszego liceum.
-Hej - przytuliłam się do niej. -Widzę że udało Ci się - popatrzyłam na jej uniform cheerleaderki. Uśmiechnęła się wesoło.
-Tak! Nie mogę w to uwierzyć! Idziemy do szkoły czy będziemy tak stać? - ruszyłyśmy powoli w stronę szkoły.
 Miałyśmy sporo czasu, Lily nawijała cały czas. Słyszałam tylko co drugie słowo jakie mówiła. Bardziej skupiłam się na otaczającym nas tłumie, wyszukiwałam zmian wśród ludzi.
-Jest całkiem słodki... - usłyszałam głos Lily jakby nagle wyostrzył mi się słuch.
-Kto ? - zapytałam.
-No ten nowy, widziałam go dziś rano jest chyba w drużynie koszykarskiej..
-Mówiłaś, że jak się nazywa? - blondi była przyzwyczajona do tego że nie zawsze ją słuchałam.
-Nie do końca, słyszałam tylko jak wołają do niego Michał. Nic więcej nie wiem...
-Pewnie zobaczymy go na apelu - powiedziałam podchodząc do swojej szafki.
Dwie szafki dalej była szafka Lily. Obie zaczęłyśmy się przeglądać w lustrach na drzwiczkach. Tu było tak że dostawałyśmy jedną szafkę na 3 lata szkoły. Moje wnętrze było czarne, na drzwiach wisiało lustro. Na górnej półce stały podręczniki, na dwóch mniejszych kosmetyki, dodatki itd. Obok wisiała moja cieplejsza kurtka a na dole leżał strój na w-f. W tej szkole to była najlepsza rzecz. Taka mała prywatność, każdy w środku miał inaczej. Lily miała obok lustra dużo zdjęć, swoich, naszych wspólnych i parę nowych. To było z jednej strony urocze a z drugiej denne i kiczowate. Ściągnęłam z siebie sweter, poprawiłam włosy ostatni raz i zatrzasnęłam szafkę. Popatrzyłam na Lily. Stała do mnie tyłem i poprawiała kucyka.
-Co tak patrzysz? - zapytała.
-Dyra nie kazała wam być na galowo? - zapytałam.
-Nie. Drużyna otwiera ten cały apel więc wypadałoby być w kolorach szkoły - ta czerwień była w szkole wszędzie. Na korytarzach, szafkach, w klasach. -Dziś jest ognisko powitalne.
-No i co? - dobrze wiedziała że średnio lubię imprezy z dużą ilością ludzi.
-No i idziemy - powiedziała. - Proszę! W tamtym roku nie byłyśmy!
-Nie!
-Tam jest tylko zaproszona elita, już drugi raz przepadnie mi zaproszenie.
-To idź beze mnie!
-Nie! Bez Ciebie to jak nago! - tak czasem przesadzała.
-Dobrze - rzuciłam cicho.
-Uwielbiam Cię! - zatrzasnęła swoją szafkę i pociągnęła mnie do sali.
Wszyscy stali już w grupach. Lily uśmiechnęła się do mnie i zniknęła w tłumie. Usiadłam na wolnym miejscu między chłopakami z naszej klasy. Śmiali się wesoło. Co jakiś czas włączałam się do rozmowy na temat przyszłego sezonu sportowego.
-Witajcie moi drodzy w kolejnym roku szkolnym! - na scenie stała przewodnicząca szkoły.
 Tradycją było że przewodnicząca na apelu rozcinała czerwoną wstęgę. Sara popatrzyła się po zgromadzonych i jednym ruchem przecięła materiał.
- Ten rok szkolny uważam za rozpoczęty!
Sportowcy wybiegli parami. Lily była w pierwszej razem z wysokim blondynem. Uśmiechała się słodko do wszystkich. Później było kilka przemówień i  ogłoszeń, to co zawsze na początku roku. W klasie nasza wychowawczyni rozdała plany lekcji i odprawiła nas do domu.
***
Lily 
-Wyglądasz dobrze Nati! - powiedziała już po raz setny Lily.
 Szykowałam się na ognisko powitalne, miałam na sobie czarne jeansy z dziurami i przetarciami, szary sweter i ciemną koszulkę.
-Tobie to łatwo mówić - powiedziałam obracając się bokiem.  -Nosisz ten strój wszędzie, dziwne że do Ciebie nie przyrośnie - zaśmiałam się.
-Dostajemy po siedem - powiedziała krzywiąc się. -Nie nosimy ich tylko w weekendy.
-Przynajmniej nie musisz się przejmować zwykłymi ciuchami - powiedziałam uśmiechając się.
-Możemy już iść? - zapytała. Uśmiechnęłam się do niej.
-Tak ale ja prowadzę - rzuciła mi kluczyki i zerwała się z łóżka. Zobaczyłam jej czarne BMW. Otworzyłam je pilotem i wsiadłyśmy do środka.
 -Masz adres? -zapytałam.
-Mam GPS - uśmiechnęła się ustawiając coś na ekranie:
"ZAWRÓĆ"
-No to jedziemy - powiedziałam i wyjechałyśmy z podjazdu.
Lily puściła jakąś muzykę, okazało się że ognisko było za miastem. Imponujących rozmiarów ogień, dużo nastolatków. Wiele osób tańczyło i się wygłupiało. Do Lily podszedł jakiś chłopak z drużyny i pociągną ją w stronę parkietu.
-Baw się dobrze! - krzyknęła do mnie i zniknęła w tłumie.
No świetnie.  Zostałam sama. Na zadupiu!


***