![]() |
Leżała u mnie na kanapie z milionem notatek. Odwróciłam się do niej sprzed lustra.
-Lily twoje imprezy zawsze są zbyt zorganizowane. A ty zawsze bardzo się stresujesz. Nie wiem czy nie ubrać spodni.
-Wyglądasz świetnie. Michał padnie z wrażenia - usiadła po turecku.
-Skąd ta pewność że stroję się dla niego? - uśmiechnęłam się, a Lily zebrała rzeczy z łóżka. Miała na sobie białą sukienkę na cienkich ramiączkach, która sięgała jej nad kolana i duży czerwony sweter. Dzięki czerwonym szpilkom była nieco wyższa niż zazwyczaj.
-Wiem że stroisz się dla niego. Bo gdyby to była normalna impreza poszła byś w spodniach - wstała z łóżka i wyszła do kuchni.
Zagięła mnie tym. Może ma rację, to nie w moim stylu. Westchnęłam. Uśmiechnęłam się do siebie w lustrze ostatni raz i ruszyłam do kuchni. Miałam na nogach skórzane lity.
-Chcesz herbaty? - zapytała Lily kiedy weszłam.
-Nie dziękuję, ale zaraz musimy się zbierać - usiadłam na krześle przy barze. Lily z szafki wyciągnęła jednorazowe kubki. Patrzyłam jak krząta się po kuchni. Przychodzi tu odkąd miałyśmy po 7 lat. Wtedy się poznałyśmy, nic dziwnego że wie co gdzie leży. Ja tak samo mam u niej. Lily zalała wrzątkiem obie kawy i jedną postawiła przede mną.
-Wiesz kto do mnie przyjeżdża w niedzielę - zapytała opierając się ramionami o drugą stronę barku.
-Zaskocz mnie - pociągnęłam łyk słodkiego napoju.
-Melisa - powiedziała a ja poczułam gorący napój na ręce. Z całego szoku aż się oplułam.
-Przecież wy się nienawidzicie - powiedziałam sięgając po papierowy ręcznik żeby powycierać kawę.
-To mało powiedziane - Lil pociągnęła łyka swojej kawy.
Spotkałam kuzynkę Lily, Melisę dwa razy. Na komunii mojej i Lily. Była od nas wtedy o 3 lata starsza i wymądrzała się okropnie, razem z Lily wtedy oblałyśmy jej sukienkę kawą. A drugi raz kiedy Lily wzięła mnie na spotkanie rodzinne. Miałyśmy wtedy po 12 lat, Melisa miała 15. Nadal była nadęta, tylko teraz zachowywała się gorzej. Też wzięła ze sobą przyjaciółkę. Obie przykleiłyśmy do krzesła na super glue. Nie nienawidzę jej tak samo jak Lily.
-Na ile przyjeżdża - zapytałam wkładając skórzaną kurtkę.
-Do wesela. Ma tu jakieś przymiarki i mój tato przekonał ją żeby nie zatrzymywała się w hotelu. Zrobiła to specjalnie - Lily wyszła na patio.
Poszłam w jej ślady i obie wsiadłyśmy do auta. Lily wyjechała z parkingu.
-Zawsze możesz na ten czas zamieszkać u mnie - powiedziałam.
-Nie będę się zwalać twoim rodzicom. Po za tym bałabym się że ta jędza będzie mi grzebać w pokoju a wywożenie wszystkiego będzie straszną katorgą.
-To była tylko taka propozycja - powiedziałam.
-Jesteś pewna że wszystko wzięłaś?- zapytała się.
-Tak, z resztą ani Ty, ani Kasia nie pijecie więc zawsze będziecie mogły podjechać do miasta - powiedziałam.
-Tak ale wiesz...
-Nie potrzebnie się martwisz.
-Rozmawiałaś z Michałem? Są już tam?
-Napisał mi tylko sms że dojechali i będą wszystko rozkładać.
-To dobrze - upiła łyka kawy i odstawiła ją na stojak.
***
-Jesteśmy! - krzyknęła Lily wysiadając z auta.
Ruszyłyśmy w stronę domku.
-Myślałam że już tu są - powiedziałam niepewnie otwierając drzwi.
Domek był pusty, ale wszystko było przygotowane perfekcyjnie.
-Sprawdźmy nad jeziorem - powiedziała Lily.
Wyszłyśmy od drugiej strony domu i ruszyłyśmy długim pomostem. Na końcu chłopcy robili salta do wody.
-Hej! - krzyknęłam.
Damian który właśnie skakał odwrócił się w efekcie czego spadł na placka do wody. Parsknęłam śmiechem.
-Naprawdę zabawne!- krzyknął wynurzając się.
-Za pół godziny zacznął przyjeżdżać goście więc macie się wysuszyć - powiedziała blondi.
-Hej wam - obok nas stanęła Kasia. -Przepraszam za spóźnienie - Lily posłała jej spojrzenie typu "nie powiem, że jestem zła ale wiedz że jestem"
-Nic się nie stało - powiedziałam i uśmiechnęłam się do niej.
-Dobra chodźcie do środka - powiedział Kacper ciągnąc Lily w stronę domku.
Damian zrównał się ze mną krokiem. Szliśmy za resztą.
-Nie przeszkadza Ci to? - zapytałam go pokazując głową na wygłupiającą się parę.
-Niby dlaczego? - zapytał obejmując mnie ramieniem.
-Widać że Ci na niej zależy. Te spojrzenia, wasze zachowanie...
-Jest teraz szczęśliwa
-Byłaby szczęśliwsza z tobą
-Nie byłaby - weszliśmy do domku. Posłałam Damianowi wkurwione spojrzenie, on mi na to zrezygnowany uśmiech.
***
Impreza trwa już od dobrych trzech godzin. Wypiłam dwa kieliszki wódki, dwa drinki i piwo smakowe. Tańczę teraz na parkiecie z jakimś brunetem. Nie jest zły.
-Hej księżniczko. Odbijamy - powiedział Michał i porwał mnie w ramiona.
-Księżniczko - zachichotałam.
-Nieźle się wstawiłaś - obrócił mną dookoła.
Zaśmiałam się. Z nim o wiele przyjemniej się tańczyło, wirowaliśmy między całą resztą ludzi. Nie ważne że nie do rytmu. I nagle poczułam że lecę w dół, a w ostatniej chwili złapały mnie silne ramiona. Popatrzyłam górę i zobaczyłam ten cudowny uśmiech. Podciągnął mnie do góry, z tej perspektywy miałam wrażenie że nasze twarze są zdecydowanie za blisko... A co straszniejsze coraz bliżej. I zdecydowanie nie mam nad tym kontroli...
***
![]() |
| Natalia Dancing Queen <3 |
![]() |
| Lily dancing princess <3 |
I jak wam się podoba <3 świąteczny rozdział
Ciekawi co dalej?
Zachęcam do komentowania i dawania +
To bardzo motywuje
Jeszcze raz wesołych świąt
Lily



Świetny rozdział =D
OdpowiedzUsuńJutro wieczorem następny :D
UsuńJa cie... niesamowite! :3 Niech się w końcu pocałują bo umrę. xD
OdpowiedzUsuńCzekam na więcej <3
Jutro wieczorem następny :)
Usuń