środa, 11 marca 2015

1. I jest całkiem słodki...

1 wrzesień.
Najdziwniejszy dzień szkoły. Wszyscy normalni uczniowie ubrani na biało-czarno, gdzieniegdzie widać zawodników różnych drużyn i cheerleaderki w barwach naszej szkoły. Dużo ludzi, większości z nich nawet nie lubię.

Natalia
-Nati! - usłyszałam głos.
 Nie musiałam się nawet odwracać żeby wiedzieć kto mnie woła. Przez tłum przepychała się do mnie Lily. Jej włosy były spięte w kucyka a niebieskie oczy iskrzyły się przyjaźnie. Miała na sobie kostium w kolorach naszego liceum.
-Hej - przytuliłam się do niej. -Widzę że udało Ci się - popatrzyłam na jej uniform cheerleaderki. Uśmiechnęła się wesoło.
-Tak! Nie mogę w to uwierzyć! Idziemy do szkoły czy będziemy tak stać? - ruszyłyśmy powoli w stronę szkoły.
 Miałyśmy sporo czasu, Lily nawijała cały czas. Słyszałam tylko co drugie słowo jakie mówiła. Bardziej skupiłam się na otaczającym nas tłumie, wyszukiwałam zmian wśród ludzi.
-Jest całkiem słodki... - usłyszałam głos Lily jakby nagle wyostrzył mi się słuch.
-Kto ? - zapytałam.
-No ten nowy, widziałam go dziś rano jest chyba w drużynie koszykarskiej..
-Mówiłaś, że jak się nazywa? - blondi była przyzwyczajona do tego że nie zawsze ją słuchałam.
-Nie do końca, słyszałam tylko jak wołają do niego Michał. Nic więcej nie wiem...
-Pewnie zobaczymy go na apelu - powiedziałam podchodząc do swojej szafki.
Dwie szafki dalej była szafka Lily. Obie zaczęłyśmy się przeglądać w lustrach na drzwiczkach. Tu było tak że dostawałyśmy jedną szafkę na 3 lata szkoły. Moje wnętrze było czarne, na drzwiach wisiało lustro. Na górnej półce stały podręczniki, na dwóch mniejszych kosmetyki, dodatki itd. Obok wisiała moja cieplejsza kurtka a na dole leżał strój na w-f. W tej szkole to była najlepsza rzecz. Taka mała prywatność, każdy w środku miał inaczej. Lily miała obok lustra dużo zdjęć, swoich, naszych wspólnych i parę nowych. To było z jednej strony urocze a z drugiej denne i kiczowate. Ściągnęłam z siebie sweter, poprawiłam włosy ostatni raz i zatrzasnęłam szafkę. Popatrzyłam na Lily. Stała do mnie tyłem i poprawiała kucyka.
-Co tak patrzysz? - zapytała.
-Dyra nie kazała wam być na galowo? - zapytałam.
-Nie. Drużyna otwiera ten cały apel więc wypadałoby być w kolorach szkoły - ta czerwień była w szkole wszędzie. Na korytarzach, szafkach, w klasach. -Dziś jest ognisko powitalne.
-No i co? - dobrze wiedziała że średnio lubię imprezy z dużą ilością ludzi.
-No i idziemy - powiedziała. - Proszę! W tamtym roku nie byłyśmy!
-Nie!
-Tam jest tylko zaproszona elita, już drugi raz przepadnie mi zaproszenie.
-To idź beze mnie!
-Nie! Bez Ciebie to jak nago! - tak czasem przesadzała.
-Dobrze - rzuciłam cicho.
-Uwielbiam Cię! - zatrzasnęła swoją szafkę i pociągnęła mnie do sali.
Wszyscy stali już w grupach. Lily uśmiechnęła się do mnie i zniknęła w tłumie. Usiadłam na wolnym miejscu między chłopakami z naszej klasy. Śmiali się wesoło. Co jakiś czas włączałam się do rozmowy na temat przyszłego sezonu sportowego.
-Witajcie moi drodzy w kolejnym roku szkolnym! - na scenie stała przewodnicząca szkoły.
 Tradycją było że przewodnicząca na apelu rozcinała czerwoną wstęgę. Sara popatrzyła się po zgromadzonych i jednym ruchem przecięła materiał.
- Ten rok szkolny uważam za rozpoczęty!
Sportowcy wybiegli parami. Lily była w pierwszej razem z wysokim blondynem. Uśmiechała się słodko do wszystkich. Później było kilka przemówień i  ogłoszeń, to co zawsze na początku roku. W klasie nasza wychowawczyni rozdała plany lekcji i odprawiła nas do domu.
***
Lily 
-Wyglądasz dobrze Nati! - powiedziała już po raz setny Lily.
 Szykowałam się na ognisko powitalne, miałam na sobie czarne jeansy z dziurami i przetarciami, szary sweter i ciemną koszulkę.
-Tobie to łatwo mówić - powiedziałam obracając się bokiem.  -Nosisz ten strój wszędzie, dziwne że do Ciebie nie przyrośnie - zaśmiałam się.
-Dostajemy po siedem - powiedziała krzywiąc się. -Nie nosimy ich tylko w weekendy.
-Przynajmniej nie musisz się przejmować zwykłymi ciuchami - powiedziałam uśmiechając się.
-Możemy już iść? - zapytała. Uśmiechnęłam się do niej.
-Tak ale ja prowadzę - rzuciła mi kluczyki i zerwała się z łóżka. Zobaczyłam jej czarne BMW. Otworzyłam je pilotem i wsiadłyśmy do środka.
 -Masz adres? -zapytałam.
-Mam GPS - uśmiechnęła się ustawiając coś na ekranie:
"ZAWRÓĆ"
-No to jedziemy - powiedziałam i wyjechałyśmy z podjazdu.
Lily puściła jakąś muzykę, okazało się że ognisko było za miastem. Imponujących rozmiarów ogień, dużo nastolatków. Wiele osób tańczyło i się wygłupiało. Do Lily podszedł jakiś chłopak z drużyny i pociągną ją w stronę parkietu.
-Baw się dobrze! - krzyknęła do mnie i zniknęła w tłumie.
No świetnie.  Zostałam sama. Na zadupiu!


***


1 komentarz:

  1. świetne :D
    myślałam że Nati będzie całkiem inna ale nie zawiodłam się dalszej weny życzę

    OdpowiedzUsuń