1 wrzesień.
Najdziwniejszy dzień szkoły. Wszyscy normalni uczniowie ubrani na biało-czarno, gdzieniegdzie widać zawodników różnych drużyn i cheerleaderki w barwach naszej szkoły. Dużo ludzi, większości z nich nawet nie lubię.![]() |
| Natalia |
Nie musiałam się nawet odwracać żeby wiedzieć kto mnie woła. Przez tłum przepychała się do mnie Lily. Jej włosy były spięte w kucyka a niebieskie oczy iskrzyły się przyjaźnie. Miała na sobie kostium w kolorach naszego liceum.
-Hej - przytuliłam się do niej. -Widzę że udało Ci się - popatrzyłam na jej uniform cheerleaderki. Uśmiechnęła się wesoło.
-Tak! Nie mogę w to uwierzyć! Idziemy do szkoły czy będziemy tak stać? - ruszyłyśmy powoli w stronę szkoły.
Miałyśmy sporo czasu, Lily nawijała cały czas. Słyszałam tylko co drugie słowo jakie mówiła. Bardziej skupiłam się na otaczającym nas tłumie, wyszukiwałam zmian wśród ludzi.
-Jest całkiem słodki... - usłyszałam głos Lily jakby nagle wyostrzył mi się słuch.
-Kto ? - zapytałam.
-No ten nowy, widziałam go dziś rano jest chyba w drużynie koszykarskiej..
-Mówiłaś, że jak się nazywa? - blondi była przyzwyczajona do tego że nie zawsze ją słuchałam.
-Nie do końca, słyszałam tylko jak wołają do niego Michał. Nic więcej nie wiem...
-Pewnie zobaczymy go na apelu - powiedziałam podchodząc do swojej szafki.
Dwie szafki dalej była szafka Lily. Obie zaczęłyśmy się przeglądać w lustrach na drzwiczkach. Tu było tak że dostawałyśmy jedną szafkę na 3 lata szkoły. Moje wnętrze było czarne, na drzwiach wisiało lustro. Na górnej półce stały podręczniki, na dwóch mniejszych kosmetyki, dodatki itd. Obok wisiała moja cieplejsza kurtka a na dole leżał strój na w-f. W tej szkole to była najlepsza rzecz. Taka mała prywatność, każdy w środku miał inaczej. Lily miała obok lustra dużo zdjęć, swoich, naszych wspólnych i parę nowych. To było z jednej strony urocze a z drugiej denne i kiczowate. Ściągnęłam z siebie sweter, poprawiłam włosy ostatni raz i zatrzasnęłam szafkę. Popatrzyłam na Lily. Stała do mnie tyłem i poprawiała kucyka.
-Co tak patrzysz? - zapytała.
-Dyra nie kazała wam być na galowo? - zapytałam.
-Nie. Drużyna otwiera ten cały apel więc wypadałoby być w kolorach szkoły - ta czerwień była w szkole wszędzie. Na korytarzach, szafkach, w klasach. -Dziś jest ognisko powitalne.
-No i co? - dobrze wiedziała że średnio lubię imprezy z dużą ilością ludzi.
-No i idziemy - powiedziała. - Proszę! W tamtym roku nie byłyśmy!
-Nie!
-Tam jest tylko zaproszona elita, już drugi raz przepadnie mi zaproszenie.
-To idź beze mnie!
-Nie! Bez Ciebie to jak nago! - tak czasem przesadzała.
-Dobrze - rzuciłam cicho.
-Uwielbiam Cię! - zatrzasnęła swoją szafkę i pociągnęła mnie do sali.
Wszyscy stali już w grupach. Lily uśmiechnęła się do mnie i zniknęła w tłumie. Usiadłam na wolnym miejscu między chłopakami z naszej klasy. Śmiali się wesoło. Co jakiś czas włączałam się do rozmowy na temat przyszłego sezonu sportowego.
Tradycją było że przewodnicząca na apelu rozcinała czerwoną wstęgę. Sara popatrzyła się po zgromadzonych i jednym ruchem przecięła materiał.
- Ten rok szkolny uważam za rozpoczęty!
Sportowcy wybiegli parami. Lily była w pierwszej razem z wysokim blondynem. Uśmiechała się słodko do wszystkich. Później było kilka przemówień i ogłoszeń, to co zawsze na początku roku. W klasie nasza wychowawczyni rozdała plany lekcji i odprawiła nas do domu.
***
![]() |
| Lily |
Szykowałam się na ognisko powitalne, miałam na sobie czarne jeansy z dziurami i przetarciami, szary sweter i ciemną koszulkę.
-Tobie to łatwo mówić - powiedziałam obracając się bokiem. -Nosisz ten strój wszędzie, dziwne że do Ciebie nie przyrośnie - zaśmiałam się.
-Dostajemy po siedem - powiedziała krzywiąc się. -Nie nosimy ich tylko w weekendy.
-Przynajmniej nie musisz się przejmować zwykłymi ciuchami - powiedziałam uśmiechając się.
-Możemy już iść? - zapytała. Uśmiechnęłam się do niej.
-Tak ale ja prowadzę - rzuciła mi kluczyki i zerwała się z łóżka. Zobaczyłam jej czarne BMW. Otworzyłam je pilotem i wsiadłyśmy do środka.
-Masz adres? -zapytałam.
-Mam GPS - uśmiechnęła się ustawiając coś na ekranie:
"ZAWRÓĆ"
-No to jedziemy - powiedziałam i wyjechałyśmy z podjazdu.
Lily puściła jakąś muzykę, okazało się że ognisko było za miastem. Imponujących rozmiarów ogień, dużo nastolatków. Wiele osób tańczyło i się wygłupiało. Do Lily podszedł jakiś chłopak z drużyny i pociągną ją w stronę parkietu.
-Baw się dobrze! - krzyknęła do mnie i zniknęła w tłumie.
No świetnie. Zostałam sama. Na zadupiu!
***

.gif)
świetne :D
OdpowiedzUsuńmyślałam że Nati będzie całkiem inna ale nie zawiodłam się dalszej weny życzę