-Dziś mecz - ziewnęła Lily.
-Idziesz Kasiu? - zapytałam.
-Tak dotrzymam wam towarzystwa, Lily przyjedziesz po mnie przed meczem? - zapytała
-Mam auto w naprawie, a po za tym idę godzinę wcześniej żeby przećwiczyć układ - powiedziała. Kasia spojrzała na mnie.
-Przyjadę - powiedziałam. Cały dzień gdzie nie poszłam mijałam ludzi ubranych na czerwono biało, nosili transparenty, poklepywali chłopców z drużyny. Damian stał przy swojej szafce razem z dwiema niskimi brunetkami.
-O co chodzi? - zapytałam gdy zobaczyłam jak jedna z dziewczyn trzyma książki Damiana.
-Sam nie wiem, przyszły rano i tak za mną chodzą - skrzywił się.
Damian jest w drużynie kosza, razem z Michałem.
-Ile masz jeszcze lekcji? -zapytałam.
-Jedną - spojrzał na plan.
-To będę czekać pod szkołą podrzucę Cię do domu - powiedziałam i ruszyłam na język polski.
***
Od jakiś 25 minut czekam na Damiana. Na parkingu przed szkołą stoi jeszcze sporo uczniów, już chyba z 10 raz do niego dzwoniłam.
-A co Ty taka zestresowana? - zapytał się Michał.
Stał przy aucie obok.
-Czekam - uśmiechnęłam się.
-Będziesz dziś na meczu? - zapytał.
-Tak. Tak będę. A Ty? - zapytałam.
-Tak, jestem w drużynie - uśmiechnął się do mnie.
Ale ze mnie idiotka. Posłałam mu uśmiech.
-Hej wam! A co Ty taka czerwona? - zapytał Damian podchodząc do auta.
-Zimno mi - mruknęłam. -Możemy już jechać?
-Tak jasne! Do zobaczenia na meczu Multi! - powiedział Damian i usiadł na miejscu pasażera.
-Na razie! - odkrzyknął mu Michał.
-Pa! Powodzenia na meczu - powiedziałam i też wsiadłam do auta.
-Dlaczego zachowujesz się jak idiotka? - zapytał się Damian. Szczerość.
-Naprawdę? - zaśmiałam się. -Zawsze możesz wysiąść.-Jedź nie pierdol - powiedział.
***
Jeszcze na żadnym meczu nie widziałam tylu osób. Wszędzie mieszały się niebieski i czerwony. Ja oczywiście musiałam pożyczyć od Lily czerwony sweter, bo moja szafa nie zawiera ubrań o takim kolorze . Do tego miałam czerwone conversy, czarną spódniczkę i biały top. Kasia szła obok mnie w czerwonych rurkach i czarnej koszulce. Wyglądałyśmy jak większość uczniów. Ludzie obstawiali zakłady i jedli sprzedawane tu jedzenie. Było słychać okrzyki cheerleaderek. Nie lubiłam takich imprez, wszędzie głośno. Usiadłyśmy z Kasią po środku trybun w towarzystwie innych "czerwonych". Mecz był ogółem mówiąc nudny, interesowały mnie tylko 3 osoby. Kibicująca Lily, Damian i Michał. Cała trójka była zmęczona i nie wyglądała najatrakcyjniej. Chłopcy na boisku
robili co mogli. Wydaje mi się że ten mecz był dla nich trudniejszy niż w tamtym roku. Widownia też dawała z siebie co mogła, nawet ja i Kasia za każdym razem piszczałyśmy gdy nasza drużyna zdobyła kosza. Ponieważ później zrobiło się zimno musiałam lecieć do auta po kurtkę. Po okropnym faulu na Damiana, sędzia zarządził przerwę. Zbiegłam z Kasią do szatni naszej drużyny, Lily klęczała przed Damianem i owijała mu nogę w bandaż. Robiła to chyba najdelikatniej jak się dało. Chłopak za każdym razem krzywił się z bólu.-Nic mu nie jest? - zapytałam.
-Nic co by mu mogło trwale zaszkodzić - powiedział Michał.
-Zostały wam tylko 4 minuty przerwy - powiedziała Kasia.
-On nie może wrócić na boisko - powiedziała Lily.
-Ktoś powinien z nim zostać - powiedziała Kasia.
-Nie trzeba - powiedział Damian.
-Lily może ty zostaniesz? - zapytał Michał.
-Nie ma mowy, ja mam co robić - zerwała się jak oparzona i wyszła.
Co się kurwa ostatnio dzieje. W końcu z Damianem zostały jakieś dwie dziewczyny z cheerleaderek. My wróciłyśmy na trybuny a chłopcy na boisko. Mecz zakończył się wygraną naszej drużyny. Po meczu nie mogłam nigdzie znaleźć Lily, ponieważ noga Damiana spuchła i zsiniała ktoś odwiózł go do szpitala. Po meczu razem z Kasią, Michałem i Kacprem postanowiliśmy do niego pojechać. Jakaś wyjątkowo znudzona baba z recepcji odesłała nas na 3 piętro. Szpital był sterylnie biały i cichy więc nasze kroki odbijały się echem w korytarzu. Gdy doszliśmy do sali w której leżał Damian doznałam szoku...
Wspaniały rozdział =D
OdpowiedzUsuńSerio...? Dlaczego akurat teraz się skończył? :'(
OdpowiedzUsuńCzekam na next <3